Dzieła pochodzące z kraju: Białoruś
Żyje…
Ruch na ścieżkę Nie czeka: Biegnij, przemykaj, krąż. Koło, póki ucieka, żyje wciąż. Tłumaczenie powstało na warsztatach Rozstaje 2021 finansowanych przez Visegrad Fund The translation was created during the Rozstaje 2021 workshop supported by the Visegrad Fund 20.1.2014
Czytaj dalej >>
Na brzegu Wolności
Lato nad rzeką Wolność. Niebawem wstanie ranek. Wstążeczka światła… Więcej! – zawołasz. – Więcej! – Lecz Wolności w garść nie chwycisz – ze słońca jest utkana, I fal jej nie poskromisz – to niemożliwa rzecz. Spójrz, fala wzbiera, ziemia...
Czytaj dalej >>
*** [teraz miarą sukcesu jest to]
teraz miarą sukcesu jest to że nie trafiłeś na zdjęcie że nikt cię nie zapamiętał nie zidentyfikował nie oznaczył cieszysz się nikt się tobą nie interesuje aż wstyd się przyznać twoja wymarzona rola bohater drugoplanowy przekrój aresztu to...
Czytaj dalej >>
*** [цяпер мера поспеху]
цяпер мера поспеху калі ты не трапіў на здымак цябе не запомнілі не апазналі ніхто не затэгаў ты рады ты не цікавіш нікога сорамна іншым прызнацца твая няёмкая мара быць другарадным персанажам ізалятар у разрэзе самы бяздарны комікс працуе групоўка...
Czytaj dalej >>
Idea narodowa
na każdy kilogram pokoju na świecie weź łyżkę gnoju i łyżkę miodu dobrze wymieszaj rozdawaj za darmo na gwiazdkę i na wielkanoc inne święta też wchodzą w grę pokaż dostatnie życie odbierz dostatnie życie potem zwróć ale z poprawkami w...
Czytaj dalej >>
Нацыянальная iдэя
узяць лыжку гною і лыжку мёду на кілаграм мірнага неба моцна збоўтаць і раздаваць бясплатна на новы год і вялікдзень іншыя сьвяты таксама пасуюць паказаць сытае жыцьцё забраць сытае жыцьцё потым вярнуць але з папраўкамі ў законах ...
Czytaj dalej >>
Młode pokolenie
stara młodzież liże rany a nowa ma jeszcze wszystko przed sobą kurorty rozpaczy kazamaty wiedzy ich oczy błyszczą jak rybia łuska w ciemnej wodzie oni wciąż jeszcze uczą się wybierać między sprawiedliwością a krzywdą hamburgerem a hot-dogiem...
Czytaj dalej >>
Jedno z moich niezrobionych zdjęć
To było w okresie, gdy kobiece marsze protestacyjne musiały zmienić formę. Reżim zaczął przechodzić od obrony od ataku: ludzie w czarnych maskach, bez emblematów, jeździli w tę i we w tę pozbawionymi rejestracji autobusami o przyciemnionych oknach i bez cienia...
Czytaj dalej >>
Один из моих неснятых снимков
Это произошло в тот момент, когда еженедельные женские марши протеста вынуждены были поменять свой формат. Режим уже начал переходить из обороны в атаку и перестал «стесняться» хватать мирно протестующих женщин руками людей в черных масках и без знаков отличия, которые...
Czytaj dalej >>
*** [obudź się, duszo wędrowna]
obudź się, duszo wędrowna, spójrz na ten świat dookoła! tutaj umarli z rozpaczy kafka, huxley i orwell. tu nie ma dna i wpada się do rozpadliny. w każdej dzielnicy tu koniec świata w wersji mini. obudź się, psyche, tułaczko! chodźmy...
Czytaj dalej >>
Book from the Sky
чатыры тысячы няісных іерогліфаў – гісторыя маёй трывогі, маўчаннем выразаная па дрэве. чатыры тысячы няісных іерогліфаў – інсталяцыя маіх сноў у музеі бяссоння: кручуся на белых прасцінах старонак, б’юся аб мяккія сцены вокладак, плачу ў вузел утаймавальнай кашулі. чатыры тысячы...
Czytaj dalej >>
На беразе Волі
Лета на беразе Волі. Да ранку нямнога. Стужачка сонца, а потым — яшчэ, і яшчэ. Воля ня ловіцца ў рукі разьліку зямнога. Хваля ня ловіцца ў рэкі, бо сонцам цячэ. Хваля мацнее — і сьвет на вачах маладзее, юны...
Czytaj dalej >>
Сьвежае пакаленьне
старая моладзь залізвае раны а ў гэтай новай яшчэ ўсё наперадзе курорты адчаю вязьніцы ведаў іх вочы блішчаць як рыбіная луска ў цёмнай вадзе пакуль яшчэ вучацца рабіць выбар між праўдай і крыўдай гамбургерам і хатдогам сэксам...
Czytaj dalej >>
*** [прачынайся, вандроўная]
прачынайся, вандроўная, бачыш, дзе мы захраслі?! тут сканалі ад роспачы кафка, оруэл, хакслі. тут не ведаюць дна і ўсе разам лятуць у прадонне. тут па міні-армагедоне ў кожным раёне. прачынайся, псіхея, вандроўніца! пойдзем на шпацыр! тут любілі маўчаць, таму зараз...
Czytaj dalej >>
*** (w ustach tego miasta)
w ustach tego miasta sucho nawet po deszczu. na ostatni łyk zostawiam wielkie litery. języki naszych wiz wołają o wilgotne obce alfabety które nie ugaszą pragnienia spękanych skrzydeł – doglądaliśmy ich tak długo, by latać, zanim oddaliśmy, by nie wracać....
Czytaj dalej >>