Maciej Piotrowski: Słyszałem o popularności literatury polskiej w Rosji przed 1989 rokiem. Czy to prawda, że tłumaczenia z polskiego były wówczas popularne wśród Rosjan? I co się z tym fenomenem stało?
Polina Kozerenko: Chodzi przede wszystkim o epokę odwilży, kiedy to polska literatura była naprawdę ważna dla czytelników w Związku Sowieckim. Dochodziło nawet do tego, że dysydenci pisali na murach w Leningradzie słowo “Solidarność”. Tamte realia najlepiej oddają słowa Borysa Dubina, nieżyjącego już socjologa i tłumacza: “Wyobraźmy sobie zamarzniętą szybę w okienku, na którą się chucha ciepłym oddechem… Polska to właśnie coś w rodzaju takiego ogrzanego kółeczka na szybie, przez które patrzysz z nadzieją, że wkrótce i u nas będzie możliwe coś takiego”.
Przez dłuższy czas panowało takie przekonanie o Polsce. Wielu rosyjskich inteligentów tamtych czasów potrafiło czytać po polsku, z tym że czytano nie tylko polską literaturę, a również autorów z Zachodu, którzy byli tłumaczeni na polski, a na rosyjski nie. Popularny był też polski humor (Mrożek, teksty z „Przekroju”). Można było prenumerować niektóre polskie czasopisma („Kobieta i Życie”, „Przekrój” chyba też). Kobiety interesowały się polską modą Polki zawsze były uważane za bardzo eleganckie.
MP: I co się z tym stało później?
PK: Po zmianach ustrojowych i Rosja i Polska zaczęły interesować się czymś innym. Kultura zachodnia zaczęła dominować z naturalnych przyczyn: wcześniej nie mieliśmy do niej dostępu, bardzo pragnęliśmy dowiedzieć się, co tam się dzieje, na mitycznym Zachodzie. Ale to “kółeczko” przez które patrzymy na świat ciągle istnieje – wśród inteligencji. Nadal tłumaczy się polską literaturę, choć jest nieco niszowa. Aczkolwiek zainteresowanie polską literaturą jeszcze się utrzymuje, szczególnie porównując z czeską, słowacką czy nawet ukraińską i białoruską. Powstaje wiele nowych tłumaczeń.
MP: I kogo z Polaków i Polek możemy przeczytać po rosyjski?
PK: Jest oczywiście klasyka, która nadal jest czytana np. Stanisław Lem jest kultową absolutnie postacią. Jeśli chodzi o współczesną literaturę należy wymienić przede wszystkim wydawnictwo Nowoje Litieraturnoje Obozrienie (Nowy Przegląd Literacki), które na początku lat 2000 zainicjowało serię wydawniczą poświęconą literaturze Europy Środkowo-Wschodniej. Dominowała tu właśnie literatura polska. Wydano wówczas około 30 polskich tytułów, między innymi dzieła Andrzeja Stasiuka, Olgi Tokarczuk, Adama Wiedemana, Wojciecha Kuczoka, Michała Witkowskiego, Paweł Huelle, Mariusza Szczygła.
Zadaniem tej serii było pokazanie tego, co dzieje się w aktualnej naówczas, polskiej literaturze. Niestety od kilku lat książki w tej serii już się nie ukazują. Zresztą nakłady były niewielkie: 1000 egzemplarzy w kraju wielkości Rosji to liczba śmieszna.
MP: Te nazwiska brzmiały aktualnie, ale dziesięć lat temu. A co z taką najnowszą literaturą, tą z ostatnich kilku lat?
PK: Pojawia się ona w periodykach jak “Inostrannaja Literatura” – tam ukazują się rzeczy bardziej współczesne. A z całościowych publikacji, aktualnie przygotowujemy z koleżanką do druku dwie książki Marcina Wichy “Jak przestałem kochać design” i “Rzeczy, których nie wyrzuciłem”. Może problemem dla współczesnej polskiej literatury jest to, że nad Wisłą dużą karierę zrobiła literatura faktu, która w Rosji nie jest popularna. Jeśli już przebija się literatura non-fiction, to póki co, są to dzieła anglojęzyczne. Przez długi czas w Instytucie Polskim w Moskwie staraliśmy się “sprzedać” wydawcom świetne polskie reportaże. Proponowaliśmy nawet antologię takich tekstów, miał je wybrać Mariusz Szczygieł. Wydawcy podchodzili do tego z rezerwą. Pierwszym z naszych pomysłów było wybranie tekstów pod hasłem “Polacy piszący o świecie” – spotkaliśmy się z odpowiedzią, że Rosjanie też mogą pisać o świecie. Tym bardziej nie interesował ich temat “Polacy piszący o Rosji”. Twierdzono, że wszyscy w Rosji wiedzą, jak tam się żyje. A hasło “Polacy piszący o Polsce” zostało zbyte uwagą, że Polska nie interesuje nikogo. Rosja jest bardzo egocentryczna. Rosjan – wyłączając może inteligencję – nie interesuje to co dzieje się w świecie.
MP: W promocji literatury kraju, jej poszczególnych nazwisk i tytułów najbardziej skuteczne są często osobowości, które ją popularyzują, a wyrzucone drzwiami wchodzą oknem. Kto w Rosji jest takim motorem promocji polskiej literatury? Instytucje, wydawcy, tłumacze?
PK: Zależy od książki, np. o nowe powieści Janusza Leona Wiśniewskiego dziś walczą wydawcy, chociaż na początku byli niechętni, a z propozycją przyszedł tłumacz.
A jeśli chodzi o literaturę polską w Rosji to jej główną promotorką była nieżyjąca już Ksenia Starosielska. Bez niej nie byłoby polskiej literatury w Rosji. Sama przetłumaczyła wiele książek, ale też zainicjowała organizację seminarium translatorskiego poświęconego przekładom z polskiego i wówczas skupiła wokół siebie tłumaczy, którzy wzrastali przy jej boku.
MP: Ty robisz wiele dla polskiej kultury w Rosji na łamach blogu Gołod. Skąd wziął się pomysł na niego, co tam robicie?
KP: Gołod został założony przez reżysera Antona Malikowa i tłumaczkę Olgę Czechową, a ja do nich dołączyłam. Początkowo był poświęcony głównie polskiemu teatrowi, który co ciekawe jest bardziej popularny od polskiej literatury. Takie nazwiska jak Warlikowski czy Lupa są dość rozpoznawalne, a Dorota Masłowska jest bardziej kojarzona jako dramatopisarka niż autorka prozy. Pokazy polskich spektakli odbywają się w ramach najważniejszego rosyjskiego festiwalu Zołotaja Maska, a Warlikowski otrzymał na nim w 2011 nagrodę dla najlepszego zagranicznego spektaklu.
Tematyka blogu Gołod jednak się rozrosła. Chcemy publikować na nim ważne teksty, niekoniecznie współczesne. Prezentowaliśmy m.in. fragmenty pamiętników Janusza Korczaka. Chcemy opowiadać Rosjanom o tym, co dzieje się w Polsce. Co ważne, chcemy współpracować z wydawcami. Zapraszamy ich do zapoznawania się z publikowanymi na blogu fragmentami i np. w ten sposób zdecydowano się na publikację całej książki Marcina Wichy.
Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci

Fot. Gosia Kawka