By Martin Kraft - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58367725
By Martin Kraft - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58367725

Tokarczuk po Noblu cz.1. Wydaje Się na świecie

<

Dzieła autorów, którym przyznano Nobla zawsze stają się sensacją literacką, a także bodźcem dla wzrostu zainteresowania literaturą danego kraju na całym świecie.

Zapraszam do lektury drugiego z serii artykułów “Wydaje Się” o tłumaczeniach w Europie Środkowej i Wschodniej.

Jak informowało Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury, stanem na 2019r. książki Tokarczuk ukazały się w 37 językach, w 193 tłumaczeniach. Czy pierwszy Nobel dla Polki od 1996 r. wzmocnił zainteresowanie polską literaturą i samą Olgą Tokarczuk? Postanowiłem to sprawdzić przez sieć środkowoeuropejskich tłumaczy i literaturoznawców zaprzyjaźnionych z grupą Rozstaje.art.

GOOGLE

Najpierw jednak zajrzałem w trendy Google. Porównując liczbę wyszukiwań dotyczących Tokarczuk i poprzedniej polskiej noblistki Wisławy Szymborskiej, dowiemy się, że to ta druga (w okresie od 2004 do dziś) w skali światowej przyciągnęła do siebie więcej uwagi. Momentem, w którym najwięcej osób pytało Google o krakowską poetkę było jej odejście. Liczba wyszukiwań dotyczących Olgi Tokarczuk “wystrzeliła” natomiast w październiku 2019, mimo to nie doganiając w ogólnym podrachunku Szymborskiej.

Zainteresowanie noblistką z 1996 jest większe w obu Amerykach, za to Tokarczuk jest popularniejsza w Europie, szczególnie w Niemczech, Francji, Ukrainie i Rosji (ale nie np. w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i na Litwie). To być może tylko ciekawostka, ale może i wskazówka. Co może nam podpowiadać? Coś o pozytywach bezpośredniej promocji w krajach nam geograficznie bliższych – na targach książki, wśród tłumaczy, zaprzyjaźnionych wydawców?

UKRAINA

Przejdźmy jednak do nowych śladów i informacji z literackiego świata dotyczących Tokarczuk. W 2020 premierowo ukazał się tam przekład “Ksiąg Jakubowych”. Jak napisał mi Andrij Bondar, ukraiński pisarz i tłumacz m.in. z języka polskiego, na sukcesie jej promocji zaważyły jednak względy pozaliterackie tj. pandemia COVID. Autorka miała pojawić się osobiście na dwóch głównych targach literackich: Książkowym Arsenale w Kijowie i Forum Wydawców we Lwowie.

“Księgi…” ukazały się mimo to i są tam czytane. “Widać, że w ukraińskim segmencie Facebook i Instagramu o tej książce mówi się coraz głośniej – twierdzi Bondar – Z grubymi powieściami tak już jest, że potrzebują wnikliwego i długotrwałego czytania. Tak naprawdę książka pojawiła się u nas tylko trzy miesiące temu, w czasie zamkniętych księgarni. Zainteresowanie nią dopiero się rozkręca”.

Mój rozmówca zwrócił również uwagę na ukraińskie aspekty powieści. Wg niego, mogą one pomóc w przyciągnięciu uwagi tamtejszych czytelników do pisarstwa Tokarczuk, gdyż dla jednych interesującym będzie sprawdzenie, jak opisano ich rodzinne strony, a dla drugich swoistą zabawą będzie szukanie nieścisłości i “delektowanie się lepszą [od autorki] wiedzą”. Bondar na koniec rozmowy dodał, że mimo trudności, ma nadzieję, że “książka ta wejdzie do klasyki światowej i wtedy ukraiński czytelnik po prostu nie będzie miał innego wyjścia niż ją przeczytać”.

Dalej skierowałem swe (internetowe) kroki do tłumacza powieści Ostapa Sływynskiego, autora przekładu “Biegunów” i “Ksiąg…”. Jak zaznaczył, kontekst ukraiński pomagał w przekładzie, choć temat został pokazany pod innym, niż znany ukraińskiemu czytelnikowi, kątem: z punktu widzenia polskiej historiografii, do której sięgała autorka oraz z perspektywy wschodnioeuropejskich Żydów. Stąd inne spojrzenie np. na powstanie Bohdana Chmielnickiego (w ukraińskim nauczaniu historii jest to wojna wyzwoleńczą, w polskiej antypaństwowy bunt, a w żydowskiej: “pogrom, tak okrutny, że miałby po nim nastać koniec świata” – przypomina Sływynski).

No, i na koniec, ciekawostka dla tłumaczy. Jednym z przykładów trudności translatorskich, o których napisał mi Sływynski był moment, w którym ksiądz zwraca się do prostych ludzi ich mową – po ukraińsku. Używa tam słowa “ludyny” (nieco przekręcając normatywny ukraiński  wariant). Tłumacz chciał zachować obcość sformułowania i zastosował tu zwrot: „mentschn„. Sływynski wyjaśnia swoją decyzję: “Całkiem dobrze mógł przecież do bazarowego tłumu krzyknąć w jidysz”.

WĘGRY

Nad Dunajem i Cisą, jak napisała mi polonistka Viktoria Vas, Tokarczuk pojawiała się od lat, jednak od 2014 roku, jej twórczość nie była należycie promowana i nowe powieści nie cieszyły się dobrymi względami u wydawców. Od czasu Nobla braki są nadrabiane.

“Opowiadania bizarne” zostały opublikowane na Węgrzech jeszcze przed otrzymaniem przez Tokarczuk głównej literackiej nagrody świata. Ukazały się w małym wydawnictwie Vince i dziś jak pisze w jednym z artykułów Vas: “jeśli ktoś teraz wejdzie do dowolnej węgierskiej księgarni, to znajdzie w niej tę jedyną dostępną książkę Tokarczuk”. W przygotowaniu są jednak kolejne – w 2020 Węgrzy publikują powieść “Prowadź swój pług przez kości umarłych” i przygotowują “Księgi Jakubowe” (na 2021 r.), a także pracują nad “Biegunami”.

Na ciąg dalszy opowieści o tłumaczeniach Tokarczuk zapraszam w 2. części artykułu.

Maciej Piotrowski

 

Fot. By Martin Kraft – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58367725

Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci