Wiersze mogą być ciekawsze niż newsy – Joanna Bernatowicz

<

Maciej Piotrowski: Cały świat skierował wzrok na Mińsk i obserwuje polityczne wydarzenia na Białorusi. Nas interesuje strona literacka. Powiedz, po jakie pozycje warto sięgnąć czytelnikowi, który chce się dowiedzieć czegoś nowego o Białorusi?

Joanna Bernatowicz (redaktorka, tłumaczka literatury białoruskiej): Niedawno w księgarniach pojawiło się wznowienie interesującej książki “Mińsk. Przewodnik po mieście słońca” Artura Klinaua. Warto od tego zacząć. Ta książka w bardzo skondensowany i oddziałujący na wyobraźnię sposób opowiada o białoruskiej stolicy i jej mieszkańcach. Autorowi udaje się to szczególnie dlatego, że jest malarzem: barwnie przedstawia dzielnice Mińska i subtelnie wprowadza w białoruski klimat. Dla osób, które chcą się dobrze bawić i niekonieczne wchodzić głębiej w sprawy polityczne można polecić książkę Natalki Babinej “Miasto ryb”. To lekka, przyjemna lektura z wątkiem kryminalnym, na start. Obie książki w przekładzie Małgorzaty Buchalik.

MP: To do czego później powinien przejść nasz czytelnik?

JB: Na polski przetłumaczono też książki poważniejszego kalibru np. Ihara Babkowa “Adam Kłakocki i jego cienie” w przekładzie Małgorzaty Buchalik czy klasyczną pozycję, jedną z najważniejszych powieści białoruskich XX wieku “Chrystus wylądował w Grodnie” Uładzimira Karatkiewicza. Tłumaczka pracuje obecnie nad “Dzikim polowaniem króla Stacha” tego samego autora i czuję, że to będzie bomba 🙂 Warto zwrócić uwagę też na powieść  “Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez” Uładzimira Nieklajeua, pisarza, poety i kandydata na prezydenta w wyborach z 2010 roku. To opowieść o Mińsku lat 60., a stąd już niedaleko do bardzo ciekawego reportażu Aleksandra Łukaszuka “Ślad motyla. Oswald w Mińsku”, który pokazuje nieznany fragment biografii zabójcy Kennedy’ego, Lee Harvey Oswalda. Amerykanin, który uwierzył w raj na ziemi, przedarł się do ZSRR i mógł osobiście zakosztować życia w komunistycznej Białorusi – uważam, że brzmi naprawdę zachęcająco. Nie można oczywiście nie wspomnieć o reporterskiej prozie białoruskiej noblistki Swiatłany Aleksijewicz. Choć kontekst jej twórczości jest bardziej “radziecki” niż białoruski, nie sposób zrozumieć współczesnej Białorusi bez wątków poruszanych w jej książkach – od Czarnobyla, przez wojnę w Afganistanie po rozpad imperium i wpływ tych wydarzeń na los zwykłego człowieka. 

MP: A co z białoruską poezją tłumaczoną na polski?

JB: Kanoniczne dzieło to wydana przez Kolegium Europy Wschodniej antologia “Nie chyliłem czoła przed mocą”, która sięga utworów z XV wieku aż do czasów współczesnych, a także antologia poezji współczesnej “Pępek nieba”. Są też tomy autorskie – niedawno wyszły dwa warte uwagi tomy: Alesia Razanawa “Lot strzały” nakładem wydawnictwa Pogranicze i Uładzimira Arłowa “Prom przez kanał La Manche” w serii Europejski Poeta Wolności. KEW wydał “Pocztę gołębią” Uładzimira Nieklajewa w przekładach Adama Pomorskiego. W ostatnich dekadach większość przekładów białoruskiej poezji i inicjatyw wydawniczych zawdzięczamy właśnie jemu.

Warto pamiętać, że tak naprawdę w każdej bibliotece powinniśmy znaleźć dział z literaturą białoruską, ponieważ w PRL-u wychodziło jej całkiem sporo. Znajdzie się tam całkiem reprezentatywny wybór autorów, klasyki, wydań z lat 50. 60. Można od tego zacząć. To zazwyczaj proza wojenna – i całkiem dobra literatura. Szczególnie polecam książki klasyka, Wasila Bykawa – o jego prozie nadal słyszymy przy okazji świetnych ekranizacji, na przykład “We mgle” Siergieja Łoźnicy. Polecam też przegląd starszych numerów “Literatury na Świecie”, łatwo dostępnych w antykwariatach. Można tam znaleźć prawdziwe perełki w świetnych przekładach. 

MP: Widziałem, że współcześni pisarze zdążyli już zareagować na aktualną, rewolucyjną sytuację na Białorusi. Najczęściej publikują je w mediach społecznościowych, których natura umożliwia szybkie przekazanie swoich emocji. 

JB: Takie teksty się pojawiają, choć na razie śledzenie najnowszych zjawisk literackich wymaga znajomości języka. Bardzo ciekawe przykłady prezentuje Andrej Chadanowicz, który niedawno umieścił na Facebooku białoruski przekład piosenki “Pieremien” Wiktora Coja i grupy “Kino”. Ciekawe, czy ten wariant przyjmie się wśród ludzi, bo warto pamiętać, że ten sam poeta przełożył na białoruski “Mury” Kaczmarskiego, które obok rosyjskiego wariantu pieśni Coja stały się hymnem tej rewolucji i zyskały ogromną popularność. Środowisko literackie reaguje na bieżąco na najnowsze wydarzenia – od wierszy protestacyjnych ukazujących się na profilach poetów po apele i informacje dotyczące aresztowań białoruskich pisarzy w ostatnich tygodniach, które publikuje na przykład PEN Club. 

MP: Dzięki Tobie, trochę przykładów aktualnej poezji białoruskiej przeczytamy też po polsku.

JB: Tak, we wrześniu, podczas warsztatów Rozstaje w Gorajcu przetłumaczyłam kilka wierszy Dmitrija Strocewa i Siarhija Pryłuckiego. 

Pryłucki to autor młodego pokolenia (rocznik ‘80). Znany jest z ironicznych tekstów pisanych pod pseudonimem Siarioża Pistonczyk. Tłumacząc fragmenty “Alfabetu degenerata”, chciałam zmierzyć się z trasianką, czyli mieszanką języka rosyjskiego i białoruskiego. Opublikowaliśmy te próbki na Rozstajach (link). Wybrałam dwa wiersze, które autor przypomniał niedawno na swoim Facebooku – “Idea narodowa” i “Młode pokolenie”. Oba są w pewien sposób manifestami pokolenia lat 80., które patrzy na obecną młodzież podążającą tą samą drogą co oni – tylko że oni bolesne zetknięcie z rzeczywistością mają już za sobą. 

Strocew natomiast to poeta białoruski, mieszkający w tym kraju, a rosyjskojęzyczny. To ciekawy temat do przemyśleń – na ile poeta rosyjskojęzyczny może być jednocześnie kanonicznym autorem dla literatury Białorusi, a jestem przekonana, że tak jest – co dobrze widać w jego najnowszych utworach. Poeta jest znany z performatywnego odczytywania swoich tekstów – nazywa je tańcami poetyckimi. To coś pomiędzy śpiewem a recytacją. Ma renomę klasyka współczesnej literatury, jest twórcą almanachu “Mińska szkoła” i wydawnicwa “Winohrad”. W najnowszych wierszach z sierpnia 2020 roku pisanych na gorąco widać emocje białoruskiego lata – w tekście skierowanym do białoruskiej dziewczyny obejmującej OMON-owca albo do hierachów Cerkwii Prawosławnej, którzy odcięli się od protestów w kraju, a tym samym w pewien sposób od sporej częsci wiernych. Te teksty mogą być dzięki temu ciekawsze i mówić więcej niż newsy z Białorusi. 

Zapraszam do przeczytania wierszy na stronie Rozstajów: 


Czytaj o Białorusi. Wybór pozycji literatury białoruskiej polecanych przez Joannę Bernatowicz:

  • Artur Klinau, Mińsk. Przewodnik po mieście Słońca, przeł. Małgorzata Buchalik
  • Ihar Babkou, Adam Kłakocki i jego cienie, przeł. Małgorzata Buchalik
  • Juhasia Kalada, Traktor, przeł. Katarzyna Kotyńska
  • Natalka Babina, Miasto ryb, przeł. Małgorzata Buchalik
  • Barys Piatrowicz, Na początku była ciemność, przeł. Jerzy Plutowicz
  • Uładzimir Nieklajeu, Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez, przeł. Jakub Biernat
  • Uładzimir Karatkiewicz, Chrystus wylądował w Grodnie, przeł. Małgorzata Buchalik
  • Aleksandr Łukaszuk, Ślad motyla. Oswald w Mińsku, przeł. Joanna Bernatowicz
  • Zbiór reportaży Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi – red. Małgorzata Nocuń
  • Ludzie, miasta. Literatura Białorusi, Niemiec, Polski i Ukrainy. Antologia tekstów, Ha-Art
  • Swiatłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Czasy secondhand i inne tytuły tej autorki. 

Z poezji:

  • Uładzimir Arłou, Prom przez kanał La Manche, przeł. Adam Pomorski
  • Aleś Razanau, Lot strzały, przeł. Jerzy Litwiniuk, Jan Maksymiuk, Adam Pomorski
  • Uładzimir Nieklajeu, Poczta gołębia, przeł. Adam Pomorski
  • Antologia poezji białoruskiej Nie chyliłem karku przed mocą,
  • Antologia współczesnej poezji białoruskiej Pępek nieba
  • 22 numer Ha-Artu z 2006 roku: wiersze Maryjki Martysiewicz, Andreja Chadanowicza, Wałżyny Mort i innych autorów
  • białoruski numer “Krasnogrudy” z 2000 roku (nr 12) – przekłady poezji i teksty Wasilija Bykawa w przekładzie Czesława Seniucha.