Wybierz wersję:

Jak traktorzysta pokochał traktorzystę

<

Głucha białoruska wieś w rejonie oszmiańskim obwodu grodzieńskiego. Mieszka tu razem dwóch mechaników-gejów: Walerij Sidorienko (35 lat) i Siergiej Ostapczuk (33 lata). Ich historię zapisała Alona Sojko.

Walerij: No urodziłem się w tej wiosce, mieszkam tu do dziś, nazywa się B***. Do szkoły chodziłem, ale uczyłem się kiepsko, potem zacząłem pracować w naszym kołchozie, skończyłem tu zawodówkę. Siergiej do naszej wsi przyjechał, jak byłem chyba w dziewiątej klasie, on był dwie niżej. Dzieciak jeszcze.

Siergiej: Wcześniej mieszkaliśmy w sąsiedniej wsi, potem rodzice dostali tu dom i się przenieśliśmy.

Walerij: No w szkole jak to w szkole. No tak, znaliśmy się, wiadomo. Ale trzymaliśmy z innymi. Nawet jak byłem już w jedenastej klasie, a on w dziewiątej, nie mieliśmy za bardzo kontaktu. Jasne, chodziliśmy na jedną dyskotekę, ale nie zadawałem się z gówniarzami.

Siergiej: Zeszliśmy się dopiero, jak zaczęliśmy pracować razem w kołchozie. No i mieszkaliśmy naprzeciwko siebie. Tak nam domy przydzielono. Po sąsiedzku się kumplowaliśmy. On miał żonę i dzieci, ja miałem żonę i dzieci. Wyglądał na normalnego gościa. Nasze żony się też przyjaźniły, dzieci chodziły razem do przedszkola. Wspólnie obchodziliśmy urodziny. Jak to sąsiedzi.

Walerij: Z Janą zaczęło się już po szkole. Nie podobała mi się jakoś szczególnie. Nie no, dobra baba z niej była, ale strasznie nie chciałem się żenić. No ale wtopiliśmy. Przyszła i mówi: „twoje!”. Moja matka się przejęła: masz się żenić, krzyczy. No to się ożeniłem. Potem, jakoś po dwóch latach, zmajstrowaliśmy drugie. Baba jak baba. Tam nie było żadnych amorów, umizgów. No tak, na początku dobrze się z nią spało. Problemy w tym temacie zaczęły się potem. A reszta, co tu dużo gadać: gotować gotowała, prać prała, dzieci upilnowała, na głowę zbytnio mi nie właziła, pozwalała pić, byle z umiarem. Nie to co megiera Sieriogi – o setę za dużo i od razu histeria. To ona nam tu wojnę rozpętała. Ty się Sierioga, nie obrażaj, on lubi się o to obrażać, ale już mu to mówiłem i będę powtarzać, że babę wziął sobie jebniętą, nie inaczej: jebniętą. Moja to nie lubiła, jak się wieczorami szwendałem. A ja lubiłem. No tak, wściekała się wtedy. Ale poza tym spokojna była, wyrozumiała.

Siergiej: A co byś chciał: kobieta żyje sobie spokojnie, żyje, aż pewnego dnia wpada do bani – a tam my. Twoja też się dowiedziała o wszystkim, ale sama nie widziała. Lepiej to zniosła. A moja Katia wyjechała, ale trudno się dziwić. Nerwuska z niej była, fakt. Ale mogła nas wtedy tam zamknąć i podpalić, co nie? Więc już jej nie dopierdalaj. Ja to ogólnie mało klnę, ale jak on mi zaczyna najeżdżać na Katię, to nie daję rady.

Walerij: Patrzcie go, jaki delikatny!

Siergiej: Idź w chuj!

Walerij: Jak to się zaczęło? Ale ma pani pytania! Samemu mi to jakoś, kurwa, trudno wytłumaczyć, żeby się kupy trzymało. U chłopów w tym temacie wszystko jest prostsze: staje i już. Jasna sprawa. Nie powiesz przecież, że to choroba. To by było jakieś nielogiczne. No sterczy. Co tu więcej dodać? Mówiłem już, z Janą ruchanie było w porządku. Ale potem przestał mi stawać. Kochanek zawsze miałem dużo, ale nie wszystko szło jak po maśle. No i zawsze chciałem spróbować seksu analnego. A wszystkie moje baby uważały to za jakieś zboczenie. Jana też. Poważnie, naprawdę tak mówiły. Żonę to często próbowałem namówić. Lubiła potem żartować, suka, że niby chomik ze mnie. Wielkie mi coś! Seks jak seks. Może jakby mi dała, tobym nie uciekł. Choć tę całą akcję Sierioga nakręcił. Dorwał mnie po jednej imprezie na dworze. No ja też go wtedy nie odepchnąłem. Potem, kurwa, miałem rozkminę, świrowałem, dlaczego ten facet mnie obściskiwał i obmacywał. Ochujałem, ale zauważyłem, że, kurwa, to nie było dla mnie coś obrzydliwego, nie chciało mi się rzygać od tych myśli i uczuć, nawet przyjemnie było.

Siergiej: Męskie ciało zawsze podobało mi się bardziej. Dziś myślę, że może gdybym urodził się w mieście, gdzie są tacy ludzie, pojawiłoby się to wcześniej. A tu: z kim miałem o tym pogadać? Matka, choć dobra z niej była kobieta, nie zrozumiałaby. A ojciec to taki typowy szorstki chłop ze wsi. Ja jestem inny. Niech pani nie patrzy na to, że jestem mechanik i nie mam wykształcenia. Głupi nie jestem. Tylko uczyć mi się nie chciało. No jak by to pani wytłumaczyć? Nigdy jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło do dziewczyn. Pamiętam, że gdy miałem 13 lat to się naprawdę przestraszyłem, jak się okazało, że w szatni na WF-ie na przykład przyglądam się chłopcom. Nie wyobrażałem sobie żadnego tam seksu, to nie tak. Ale wie pani, jak, no nie wiem, chłopaki lubiły sobie grubo pożartować, no coś tam o dupach czy cyckach dziewczyn. Rozumiałem, że im się to podoba, ale jakoś nie kumałem, o co w tym chodzi. No tak, bałem się tego. Ale myślałem – trudno, zdarza się.

Katia sama mnie jakoś omotała. Skierowali ją do pracy w kołchozie jako księgową. No i tak się zeszliśmy. Miła była. Ale nie czułem nic szczególnego. O seksie z nią nie chcę mówić. Dzieci mamy. Czyli dawałem radę. Ale bez fajerwerków. No i to uczucie, że męskie ciało podoba mi się bardziej ciągle narastało. Tu we wsi to mi się nikt specjalnie nie podobał. W szkole chłopcy jeszcze jako tacy byli. Ale dorośli już nie. Poza Walerą – ten to tak. Jakoś tak mi się to składało: oglądam na przykład film, no i tam sporo jest ładnych facetów. I oni mi się podobali bardziej. Wyobraźnia wtedy pracowała.

Z żoną nie spałem często. A ona nie pytała, o co chodzi. Pewnie myślała, że jestem zmęczony po robocie. A mi to pasowało. A na facetów zawsze zwracałem uwagę. Ale co miałem z tym zrobić tu, we wsi? Udawałem po prostu, że wszystko gra.

Walerij: Aleś się rozgadał. Lepiej już powiedz, jak chomika ze mnie zrobiłeś.

Siergiej: Nikogo z ciebie nie zrobiłem. Nie dałeś mi przecież po tym w mordę. No, prawdę mówiąc, zwróciłem na Walerego uwagę od razu, jak tylko zaczęliśmy razem pracować. I przez te wszystkie lata był moją największą fantazją. Tu, na wsi to pierwszą i ostatnią. No co? Wysoki jest, dobrze zbudowany, wesoły. Widziałem, co się ze mną dzieje podczas każdego spotkania. Latem, no, gdy on zdejmował koszulkę, podniecałem się. Były emocje! Mówiłem już – Katia nigdy mnie nie kręciła. A tu widziałem, że mam jasność w głowie. Niby się trzymałem, ale z każdym dniem było coraz bardziej chujowo. No bluzgam, ale jak to inaczej powiedzieć? A podniecenie rosło, traciłem kontrolę. No i rozpiłem się z tego wszystkiego. Próbowałem to jakoś przepędzić. Ale Walera już mówił: co poradzisz, jak staje? Tamtego dnia Niepoczyłowiczowie, oni mieszkają na początku wsi, wydawali córkę za mąż. Cała wieś świętowała. Tak się wtedy nastukałem, że zacząłem myśleć: a chuj z nim, jak mi wpierdoli, to pójdę i się powieszę. Zdałem sobie sprawę, że mam, cholera jasna, 31 lat i że pojawił się człowiek, którego chcę. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, co znaczy kogoś chcieć. Wcześniej to tylko chłopów słuchałem i nie miałem pojęcia, o czym oni, kurwa, gadają. Ale to przecież facet. Gdyby coś poszło nie tak, umarłbym na pewno. Tak bym właśnie zrobił, bo jak po czymś takim dalej żyć? No i wywołałem go na dwór, za ich domem jest ogród i taki nieduży sad, i tam go zaprowadziłem. On też był wtedy pijany i jakoś niezbyt się przejmował, gdzie go prowadzę. No i rzuciłem się na niego. Jakoś mnie nie odepchnął.

Walerij: No i przyssaliśmy się do siebie. Potem się wyrwałem, krzyknąłem, że jest jebnięty i uciekłem. To, kurwa, śmiesznie brzmi: dorosły chłop bierze nogi za pas. Ale wtedy tak zrobiłem.

Siergiej: A mi wtedy odpuściło. Widziałem, że też się podniecił. Myślałem, chuj z nim, będzie, co ma być. Ale wieszać się już nie musiałem.

Walerij: No tak, ja też wtedy kompletnie ochujałem. Byłem pijany tak, ale wiedziałem, co się dzieje. No i było mi nieźle. Potem w ogóle nie rozmawialiśmy, to jasne. No, cześć-cześć, ale nawet nie patrzyliśmy na siebie. I tak z półtora miesiąca. Ale często to do mnie wracało, myślałem, że pierdolca dostanę. To było straszne: ruchałem swoją Janę, a myślałem o nim. I aż mnie trzęsło: po kiego wtedy przylazł, a teraz oczy odwraca. Bo przecież to on mnie wtedy tam zaprowadził. Myślałem, że może też się najebał. No ale przecież kurwa nie na tyle, żeby się brać za chłopa. Czyli pewnie celowo to robił, chomik jebany. A fantazje to miałem już wtedy takie…! Długo nie wytrzymaliśmy. No wziąłem i poprosiłem, żeby mi pomógł kocioł w bani w niedzielę naprawić. Moi wtedy akurat do teściowej pojechali. Myślę, okaże się. No i tam się to stało.

Siergiej: Już potem, jak leżeliśmy, trochę o tym pogadaliśmy. Opowiedziałem mu o swoich uczuciach – no mniej więcej to samo, co pani. On mi opowiedział swoje fantazje. Rozumie pani, to nie była taka miłość – za rączki się nie trzymaliśmy, w pracy jak należy, ale spotykaliśmy się od czasu do czasu. W tej jego bani. Ale dobrze nam było ze sobą bardzo. Nie zamierzaliśmy zaraz razem żyć. Ale moja Katia nas nakryła. W tej bani. No ona zawsze była nerwowa i od razu poleciała z ryjem po wsi. No, masakra. Z żoną Walerego wszystkim jak leci opowiadały, jacy to z nas zboczeńcy. A potem zabrała dzieci i wyjechała do matki. Żona Walerego to samo. Nie wiemy, gdzie dziś są jego dzieci. Nie wiadomo, dokąd wyjechała Jana. Moja nie wpuszcza mnie do domu teściowej. Próbowałem jeździć, ale od razu histerie i szlochy.

Walerij: Moja to na stówę miała gacha. Tylko nie wiem, gdzie pojechała. Ale nawet gdybym wiedział, to sytuacja wyglądała tak, jak u Sierioży. A jak one wyjebały, to myślimy: co tu robić – zamieszkamy razem. I tak wszyscy wszystko wiedzą, nie ma co się kryć. No i nikogo więcej, poza sobą, nie mamy.

Siergiej: Co? Że niby dla ruchania w dupę dzieci porzuciliśmy? Choć, prawdę mówiąc, na to właśnie wychodzi. Ale w tym rzecz: nikt nikogo nie chciał porzucać. Dalej byśmy tak żyli, jakby nas nie przydybano. No przecież są rodziny, że mąż ma kochankę. A tu po prostu kochanek. Gdyby Katia mnie zobaczyła z jakąś, dajmy na to Maszą, to myśli pani, że byłby problem? A tu od razu dramat. Ale nie osądzam jej. Nie wiem, co sam bym zrobił na widok żony z jakąś kobitą. No ale gdy wyszło na jaw, to nie pozostało nam nic innego, jak się zejść. Przecież i tak zostaliśmy całkiem sami.

Walerij: Musieliśmy się zejść. No i się zeszliśmy. I tak wszystko poszło się jebać. Pietraliśmy się. No bo jak tu żyć z facetem i w ogóle. Geje, nie geje. Chuj wie. Dla mnie wcześniej seks z kobietą był przyjemny, on to, wiadomo, mówił, że nie, a ja niby normalny byłem… Choć teraz do bab wcale mnie nie ciągnie. Ale skoro seks z mężczyzną daje mi kopa, to wychodzi na to, że jesteśmy geje. A żyje się nam razem dobrze. Zawsze mieliśmy dobry kontakt. Nic wielkiego: pracujemy, gotować umiemy, dopiero co remont zrobiliśmy. Normalne życie. Już dwa lata tak żyjemy. Dzieci tylko szkoda. Nie wiadomo, co dalej. Nie chcieliśmy ich porzucać. Po prostu wszystko wyszło na jaw i jest jak jest. No my nie jesteśmy tak romantycznie zakochani. No tak, chcemy ze sobą spać. Nie chcieliśmy dzieci porzucać czy rozbijać rodziny. Ale tak wyszło. Sama pani widzi. Nie ma co nawet wspominać scen, jakie żony nam urządziły, gdy to wszystko wyszło na jaw. Wszyscy płakali, moja dzieciom mówiła, że tata to zboczeniec, i z detalami opisywała, dlaczego. Myślałem, że sukę zajebię. I nie dlatego, że mówiła nieprawdę. Nie, tylko po co mieszać dzieciakom w głowie? Sieriogi żona to w ogóle krzyczała, że chłop przez całe życie marzył, że syna zgwałci. Totalny rozpierdol tu mieliśmy.

Siergiej: A teraz co mogę powiedzieć – nie mam nikogo bliższego niż on. Nie ma między nami jakiejś romantyki. Nie ten wiek. Ale kocham go. Co mam nie kochać? To moja rodzina.

Walerij: Jakoś żyjemy. Co wieś? Wieś nas przyjęła. Jeśli pani myśli, że nas tu obrażano, to nic takiego nie było. Kto miałby nas obrażać – to martwa wieś, sami emeryci. Babuleńki nasze miejscowe, rzecz jasna, wzdychały i lubiły się podroczyć: „A co to się stało, Walerka, że wy teraz z Sieriożą jak mąż z żoną żyjecie?”. Potem już gadały, że trudno, dzieci już są, a dla babek to ważne, te dzieci, wnuki i tym podobne. Że niby zrobiliśmy, co trzeba, to teraz można przymknąć oko, że nam odjebało.

Siergiej: No na początku, gdy temat był gorący, czego to tylko nie było. Jak moja żona przyłapała nas w bani, chodziła po całej wsi i odstawiała szopkę. Ale potem jakoś przycichło. Ludzie mają swoje problemy: a to krowa choruje, a to dzieci nie jedzą, emerytury nie płacą, drożyzna. Nie będą ciągle wzdychać na nasz widok.

Walerij: Teraz to wszystkim zwisa. Chłopakom w robocie w razie czego sami możemy przywalić. No wiadomo, że pytali: co wy za chujnię odjebaliście? Ale od razu powiedzieliśmy, że nie będziemy o tym z nikim gadać, nie ich sprawa. A jeśli ktoś będzie miał z tym problem – to zobaczymy kto komu przypierdoli. W bramach nikt na nas nie czekał. Ale w razie czego – widziała nas pani, nie ułomki z nas.

Siergiej: O pracę też się nie martwiliśmy. Kierownik nasz nie ma za bardzo alternatywy. Jeden traktor na cały kołchoz, a tu jesień – kopaczki brak, nie ma czym wykopywać kartofli. Ludzie ciągle mu dupę trują. A jemu kompletnie wszystko jedno. Moja, jak jej odbiło, do niego też pobiegła, żeby coś zrobił, jakoś pomógł. No nie wiem, nastraszył, jakoś wpłynął. Ale na cholerę mu to? To nie Katia moja przecież siądzie za kierownicę traktora. Praktyczny chłop.

Walerij: A, była taka jedna, co się przypierdalała. Jak nas zobaczyła, to od razu znak krzyża robiła, modły odmawiała, darła się na całą ulicę. A u nas tu, jak to we wsi, babki siedzą na ławeczkach, patrzą. A ta cyrki odstawia. No świrnięta taka, zawsze taka była. Ale już jej nie ma. Grób jej nawet kopaliśmy. No a co się mamy obrażać. Chora była. Aaaa, mieliśmy tu raz niezły ubaw: przyjechał ksiądz z miasteczka. Mówi, że trzeba dom poświęcić. I że musimy iść do cerkwi. Że niby Boga w nas nie ma, coś tam gadał o szatanie. Nie chciałem być chamski. Ale mnie zmęczył, Sierioga zareagował spokojniej, a mnie zmęczył, to posłałem go w pizdu. I powiedziałem, że jeśli jeszcze raz stanie na naszym progu, od razu mu przypierdolę. Ja nie wierzę Boga. Sierioga też nie.

Nie miałem wcześniej nic do gejów. Żadnych „jebać cioty” i takich tam. Szczerze, to mi wszystko jedno, kto z kim śpi. No gwałt albo jak ktoś z dzieciakami, które jeszcze niczego nie rozumieją – za to powinno się rozstrzeliwać. Ale geja to ja nigdy na oczy nie widziałem. Czasami, co prawda, przyjeżdżają tu do naszych babek wnuki. No tak, często to się nawet trudno połapać, jak widzisz takiego od tyłu, chłopak czy dziewczyna. Takie to wszystko obcisłe, w dziwnych kolorach. Geje teraz wyglądają jak dziewczyny, tak? Mi to się nie bardzo podoba, że chłopak jak baba wygląda. To jakieś pojebane. A seks to sprawa dwóch osób. Ja tam baby nie przypominam – i dobrze. A moje łóżko, to już moja rzecz i nikomu nic do tego. Dobrze mówię? Choć opowiadam o tym pani, więc to już jakby sprawa publiczna… Bo tak się pani nas uczepiła, jak rzep. Nie, nie, proszę się nie obrażać. Gdybym nie chciał, to bym nie mówił.

Możecie uznać tę historię za nieprawdopodobną (podobnie jak my na początku). Jest jednak prawdziwa. Imiona bohaterów oraz miejsce ich zamieszkania nie zostały zmienione (na prośbę Walerija i Siergieja podaliśmy tylko pierwszą literę nazwy ich wsi, ale rejon i obwód wskazujemy precyzyjnie).

© Copyright for the Polish translation by Agnieszka Sowińska.
Redakcja: Marcin Gaczkowski.
Podstawa przekładu: Алена Сойко, Gay Day. Как тракторист полюбил тракториста, Colta.ru 19 września 2012
Data publikacji: 30.09.2021

 

Tłumaczenie powstało na warsztatach Rozstaje 2021 finansowanych przez Visegrad Fund
The translation was created during the Rozstaje 2021 workshop supported by the Visegrad Fund

Wybierz wersję:

Gay Day. Как тракторист полюбил тракториста

<

В глухой белорусской деревне в ошмянском районе гродненской области счастливо живут семьей два гея-механизатора. Их историю записала Алена Сойко

Эта история, которая может вам показаться невероятной (да и нам поначалу казалась), тем не менее совершенно правдива. Имена героев и место их жительства не изменены (деревня, по их просьбе, обозначена только первой буквой, но район и область указаны верно). В распоряжении редакции есть записи бесед с Валерием Сидоренко и Сергеем Остапчуком.

Валерий Сидоренко (35 лет) и Сергей Остапчук (33 года)

Валерий: Ну, родом я сам из этой же деревни, в которой живу сейчас, — Б****. В школу ходил, но учился плохо, остался потом работать в нашем колхозе, отучился в местной хабзе. Сергей к нам в деревню приехал, когда я учился классе в девятом вроде, он был на два класса меньше. Малой совсем.
Сергей: Мы жили до этого в соседней деревне, потом тут родителям дом дали — мы и переехали.

Валерий: Ну, в школе как в школе. Ну, знали друг друга, конечно. Но были мы в разных компаниях. Даже когда я уже в 11-м классе был, а он в 9-м, все равно мы не общались. На дискотеку, конечно, все на одну ходили, но с малышней мы не возились.

Сергей: Сошлись мы уже, когда в одном колхозе работать начали. Мы же еще жили друг напротив друга. Дома нам дали вот так. Ну, вот по-соседски и дружили. У него — жена и дети, у меня — жена и дети. Он вроде парнем нормальным был. Плюс жены наши дружили, дети в один сад ходили. Вместе дни рождения праздновали. Как все соседи, короче.

Валерий: С Яной я сошелся уже после школы. Мне-то она особо так и не нравилась. Не, хорошая баба была, но жениться я не очень хотел. Но забеременела она. Пришла — говорит: «Твой!» Мать распереживалась моя: жениться, кричит, надо. Женился. Потом и второго ребенка как-то зарядили через два года. Баба как баба. Шуры-муры мы никакие не водили. Романтика там и прочее. Ну, спать с ней вначале было хорошо. Это потом уже пошли проблемы с этим. Остальное — ну, что тут говорить: есть готовит, стирает, за детьми смотрит, особо на шею не садилась, пить в меру разрешала. Не то что Серегина мегера — от лишних100 грамм истерику могла уже закатить, истеричка такая. Она же тут и развела нам геморрой. Ты, Серега, не обижайся, он любит обижаться на это дело, но я ему говорил и буду говорить, что бабу он себе выбрал ебнутую, как есть ебнутую. Моя-то, когда я гулял, не любила. А я гулять любил. Тогда да, сердилась она. В остальном спокойная была, понимающая.

Сергей: Не, а чего ты хотел: живет себе женщина, живет, а тут заглядывает в баню однажды — а там мы. Твоя-то узнала тоже все, но не видела этого. Ей полегче. А Катю мою понесло, но оно и понятно. Хотя нервная была, да. Но в этом случае она вообще могла запереть нас там и поджечь на хер. Так что не пизди тут сильно на нее. Я вообще мало ругаюсь, но когда он на Катю гнать начинает — мне тяжело.

Валерий: Неженка он.

Сергей: Иди на хуй.

Валерий: Ну, блядь, мне и самому сложно объяснить нехуево, как это все началось. Вопросы у вас, конечно. У мужиков-то все проще в этом деле: встает, значит, какого хера себе говорить? Все понятно, так? Не скажешь, что заболел. Нелогично как-то. Стояк — дело такое. Я уже говорил, что с Яной трахаться было нормально. Но потом я перестал заводиться. Любовниц у меня всегда много было, но и там не все клеилось. А еще мне всегда хотелось, ну, попробовать анальный секс. Но все бабы мои считали это извращением каким-то. Яна тоже. Серьезно, прямо так и говорили. Жену я часто на это пытался развести. Она любила потом шутить, сука, что я гомик какой-то. А че тут такого? Секс как секс. Дала бы, может, и не сбежал бы. Хотя бодягу всю эту Серега замутил. Он-то меня зажал на одной пьянке во дворе. Ну, я его не оттолкнул в тот момент. Потом, блядь, думал, тронусь, чего это мужик меня обнимал и тискал. Охуевал сам сильно, но понимал, что, сука, не противно было мне, не тошнило меня от всех этих мыслей и ощущений, даже приятно было.

Сергей: Мне мужское тело всегда нравилось больше. Это я сейчас уже как думаю: может, родись я в городе, где такие люди есть, то проявилось бы это раньше. А тут: с кем мне было об этом поговорить? Мать, пусть и душевная у меня женщина была, не поняла бы. А отец — он у меня такой типичный грубый деревенский мужик. Я другой. Не смотрите, что я там механизатор и без образования. Я не дурак. Просто учиться лень было. Ну, как вам объяснить? Меня к девочкам никогда особо не влекло. Я помню, что лет в 13 сильно испугался, когда понял, что, например, на физкультуре, когда все мы переодевались, мне очень нравилось за мальчиками наблюдать. Я секса никакого не представлял, нет. Но вы знаете, когда, ну, не знаю, на дискотеке парни любили там отшучиваться пошло, типа, грудь какая или задница там у девушек, — я понимал, что им нравится, а сам как-то не догонял, в чем прикол. Я пугался этого, да. Но думал — чего не бывает.

Катя меня как-то сама охомутала. Она приехала сюда по распределению бухгалтером работать в наш колхоз. Ну, вот мы и сошлись. Она была милая. Но я ничего особенного не чувствовал. Про секс с ней я говорить не хочу. Дети у нас есть. То есть со всем я справлялся. Но без особого чего-то. Плюс ощущение, ну, что мужское тело мне нравится больше, — оно со временем только росло. Но тут, в деревне, мне, конечно, никто особо не нравился. В школе мальчики все ничего были. А мужчины взрослые — нет. Только разве что Валера — он да. В остальном я понимал как: вот кино смотрю, к примеру, ну и там мужчин красивых много. И да, мне они нравились больше. Я много себе чего мог тогда представить.

А с женой я спал нечасто. Ну, она и не спрашивала, в чем дело. Думала, наверное, устаю на работе сильно. Меня это устраивало. А на мужчин обращал внимание всегда. Но что тут, в деревне, можно было с этим делать? Я просто делал вид, что ничего такого не происходит.

Валерий: Ну, ты тут разболтался. Давай уже рассказывай, как ты из меня гомика сделал.
Сергей: Никого я не делал из тебя. Ты ж меня не избил после этого. Ну, в общем, на Валеру я обратил внимание сразу, как мы начали работать. И все эти годы он и был моей самой сильной фантазией. Тут, на деревне, — первой и последней. Ну, он высокий, хорошо сложенный был и веселый. И я при каждой встрече понимал, что конкретно происходит со мной. Летом, когда он там майку снимал и я видел его, я понимал, что возбуждаюсь. Сильные эмоции были. Я вам говорил — Катю я никогда не хотел. А тут понимал, что в голове все ярко у меня. Я держался. Но с каждым днем мне становилось все хуевее. Не матерюсь я, но как тут скажешь по-другому? И волнение росло, я не контролировал себя. Я даже, короче, от всего этого — и запил. Я гнал это все как мог. Но Валера тут вам говорил уже: если стоит, то что тут сделаешь?
В общем, в тот день Непочиловичи, они живут в начале деревни, выдавали дочку замуж. Гуляла вся деревня. Я наклюкался тогда сильно, и уже мысль была такая: хер с ним, короче, побьет если — пойду и повешусь. Я серьезно так думал. Я понимал, что мне, бляха-муха, 31 год и что появился человек, которого я хочу. Я так впервые и понял, что такое — хотеть. Раньше только мужиков слушал и вообще не понимал, про что это они. Но он, блядь, был мужчиной. Короче, да, если бы что-то пошло не так — я бы умер точно. И так бы и сделал, потому что вы понимаете: как бы я после этого смог тут жить? Ну, я вызвал его на улицу, за домом их огород и маленький сад, вот я туда и повел его. Он тогда пьяный тоже был ну и особо как-то не волновался, куда я это его веду. Ну, и накинулся. Он тоже пьяный был, но меня не оттолкнул.
Валерий: Ну, мы и присосались. Потом я уже вырвался, крикнул ему вроде, что он ебнутый, и убежал. Очень, блядь, смешно звучит — взрослый кобель берет и убегает. Но я так и сделал тогда.

Сергей: Но меня отпустило в тот момент. Я понимал, что он весь напрягся и тоже возбудился. Думал, хер с ним, что там дальше будет. В любом случае — вешаться мне не пришлось.
Валерий: Да, я очень сильно охуел в тот момент. Я пьяный был, да, но я все хорошо понимал, что происходит. И мне не было противно. Потом мы после этого, конечно, совсем не разговаривали. Ну, здоровались, но так — даже не смотрели друг на друга. Месяца полтора это все тянулось. Но я часто это вспоминал, охуенно было. Страшно было, когда Яну свою трахал, ну, и про него думал. И все меня дергало: чего это он тогда решился, а сейчас глаза воротит. Но это он-то повел меня тогда туда. Хотя я думал, может, тоже надрался. Но тоже, блядь, не так и сильно он набухался, чтобы взять и полезть на мужика. Значит, думал, намеренно это делал, гомик чертов. А фантазии у меня шли тогда полным ходом. Недолго мы продержались. Я, короче, просто взял и позвал его помочь мне в воскресенье котел в бане починить. Мои аккурат тогда уехали к сверухе (этим словом в деревне называют и тещу, и свекровь, аналог mother-in-law. — Ред.). Ну, думаю, там и посмотрим. Ну, там все и случилось.
Сергей: Мы как-то потом уже, когда лежали, немного поговорили об этом. Я ему рассказал о своих ощущениях — вот то же, что вам. Он мне про свои фантазии рассказывал. Вы понимаете, у нас же тут не то чтобы любовь — за ручки мы там не ходили, на работе держались как положено, ну и да — встречались периодически. В бане его. Но нам хорошо вместе было очень. Мы не собирались там жить вместе. Но моя Катя нас обнаружила. В бане. Ну, она нервная была, и — да она все и разносила в воплях. Это был, конечно, пиздец. С Валериной женой сошлась и говорила всем подряд, какие мы извращенцы. Потом забрала детей и уехала к матери. Валеры жена то же самое сделала. Правда, где его дети сейчас — мы не знаем. Куда Яна уехала — непонятно. Моя меня к дому сверухи и не подпускает. Я пробовал приезжать, но истерики и слезы.
Валерий: У моей, наверное, хахаль был, я уверен. Только куда уехала — непонятно. Но даже если бы знал, то ситуация была бы такая же, что и у Сереги. Ну, как они съебались, мы подумали: ну чего тут делать — будем жить вместе. Все равно все всё знают, что тут скрывать. Да и никого у нас, кроме нас, и не осталось.
Сергей: Что ж так сразу — ради хуя детей бросили? Выходит, что как бы и да. Но в том-то и дело, что никто никого не хотел бросать. Мы бы так и жили, если бы нас не запалили. Ну, живут же семьи, когда у мужа есть любовница. Ну, тут только любовник. Если бы Катя меня с какой-нибудь Машей увидела, думаете, это была бы проблема? А тут, конечно, уже драма. Но я судить не берусь. Сам не знаю, что со мной было бы, если бы я жену с другой женщиной увидел. Ну, вот оно все когда вскрылось, нам ничего и не осталось, как съехаться. Мы же совсем одни остались, получается.
Валерий: Нам, наверное, надо было объединиться. Ну, мы и сошлись. Все равно все коту под хвост пошло. Стремались мы. Ну, как тут с мужиком жить и все такое. Геи мы, не геи. Хуй знает. Я-то раньше от секса с бабой удовольствие получал, он-то понятно, говорил, что нет, а я тут другой — нормальный как бы… Хотя сейчас на баб тоже не тянет. Ну, если от секса с мужиком прет, то выходит, что геи. А жить нам нормально. Мы ведь всегда хорошо общались. Что тут такого: работаем, готовить умеем, ремонт вот сделали. Да нормально все. Вот уже два года как. За детей обидно. Это да. И как там дальше будет, непонятно. Мы не хотели их бросать. Просто все вскрылось — и вышло как вышло. Да, мы тут не то чтобы романтично влюбленные. Ну да, хотим спать друг с другом. Но детей, да, бросать и семьи разрушать мы не хотели. Однако вот так вышло. Сами видите. Про сцены, которые устраивали нам жены после этого всего, даже и говорить не нужно. Плакали все, моя ставила детей, говорила, вот, мол, папа извращенец, и подробно описывала им, почему. Думал, убью, суку. И не потому, что она там неправду говорила. Нет, просто зачем детей травмировать? Серегина вообще орала, что он чуть ли не сына всю жизнь мечтал изнасиловать. В общем, пиздец еще тот у нас тут был.
Сергей: А сейчас что тут говорить — роднее его и нет. У нас тут всяких закосов романтических нет. Не тот возраст. Но я его люблю. Чего ж его не любить? Он моя семья.
Валерий: Ебануться можно, короче, кто бы сказал мне, что такое будет, — побил бы его, что ли, чтобы не пиздел. А вот живем ведь.
А деревня? Деревня приняла. Ну, как приняла. Если вы о том, что нас тут обижали, то ничего такого и не было. Кому нас тут обижать — тут же мертвая деревня: одни пенсионеры. Бабулям нашим местным, конечно, странно было: вздыхали-охали и любили попричитать: «Что же такое, Валерка-то, случилося, что вы это так теперь как муж с женой живете?» Потом уже, типа, говорили, что, мол, и ладно — детей-то родили, для бабок это же важно, дети там, внуки и прочее. А мы-то как бы сделали что нужно, теперь и ничего — можно и простить заеб.
Сергей: Но сразу, когда с пылу с жару, все было. Когда еще моя жена нас в бане запалила, носилась тут по деревне и истерила. Но потом улеглось как-то. Тут ведь у людей и своих проблем хватает: корова заболела, дети не едут, пенсию задерживают, все дорожает. Постоянно вздыхать о нас никто не будет.
Валерий: Похуй всем, короче, теперь. Мужики по работе — так и мы сами сдачи дать можем. Ну, спрашивали, конечно: мол, что за хуйню вы, парни, выкинули? Но мы сразу как-то сказали, что обсуждать тут это ни с кем не будем, не их ума дело. А будут проблемы — так еще вопрос, кто кому пиздюлей даст. В подворотнях нас никто не ждал. Но если че — мы же не слабаки, сами видели нас.
Сергей: Мы даже из-за работы не переживали. Наш председатель — запаренный мужик. У него один трактор на весь колхоз, вот осень — а копалки нет, картошку выкопать нечем. Постоянно ему мозги полощут на районе. Ему вообще, по-моему, по барабану. Моя тут, когда носилась, к нему тоже бегала, мол, помогите, сделайте чего. Ну, чтобы припугнул, повлиял. Но ему-то чего? Не Катя же моя за трактор сядет. Практичный мужик, короче.
Валерий: А, вот. Была еще тут одна припизженная. Все, как нас видела, креститься начинала, молитву на весь голос орала, прямо на всю улицу. А у нас тут, как в любой деревне, все бабки на лавках сидят, смотрят. А эта старается прямо: ну, цирк один. Сумасшедшая бабка, всегда такая была. Но сейчас уже нет ее. Мы ей даже могилу копали. Ну, а чего на нее обижаться. Больная совсем. А-а, ну это совсем хохма: священник приезжал из района. Дом, говорит, освятить нужно. И вам, говорит, в церковь нужно. Мол, Бога в нас нет, про сатану что-то говорил. Я грубить-то не хотел. Но заебал он меня, Серега тут поспокойнее, а меня — нет, заебал, я его на хуй и послал. И сказал, что еще раз появится на пороге — в морду сразу заеду. В Бога я не верю. Серега тоже.
Не было такого, чтобы я геев недолюбливал. Ну, как там — пиздить их и все такое. Мне-то по большому счету плевать, кто с кем спит. Когда насилие и детей соблазняют, которые еще ничего не понимают, за такое и расстреливать можно. Да я геев и не видел никогда. Иногда приезжают тут, правда, к нашим бабкам внуки. Ну, и да, так часто и не разберешь, когда со спины видишь человека, — мальчик или девочка это. Все такое, знаете, обтягивающее и цветов странных. Так теперь геи вроде все и выглядят как девушки, да? Такое мне не очень нравится, когда парень на бабу похож. Это да, хуйня какая-то. А секс — это дело двоих. Я на бабу не похож — это хорошо. А что там у меня в спальне, мое дело и не касается никого. Правильно говорю? Только все равно вам рассказываю, как бы уже и не личное… Но вы уж насели на меня, от вас и не отцепишься. Не-не, не обижайтесь: не хотел бы — не говорил.

See other works by the author->
See other works in this language->