{"id":750,"date":"2019-09-14T22:32:48","date_gmt":"2019-09-14T20:32:48","guid":{"rendered":"https:\/\/rozstaje.art\/?p=750"},"modified":"2021-01-27T03:46:44","modified_gmt":"2021-01-27T02:46:44","slug":"serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/","title":{"rendered":"Biec bez wytchnienia"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: justify;\">Chudy, powtarza\u0142 sobie, przegi\u0105\u0142e\u015b, ch\u0142opie! Jak zamierzasz im powiedzie\u0107? Wcale nie powie. Posiedzia\u0142 ze starym, obejrzeli wiadomo\u015bci. Wys\u0142u\u017cony telewizor, kolory jeszcze nie znikn\u0119\u0142y, ale mocno wyblak\u0142y. Prezenterzy wygl\u0105daj\u0105 jak nie\u015bwie\u017ce ryby: ciemnoszarzy i pewnie \u015bmierdz\u0105. Chudy pokr\u0119ci\u0142 si\u0119 po pokoju, wyszed\u0142 do kuchni. W kuchni jak to w kuchni \u2013 co\u015b znajdziesz, co\u015b zgubisz. Kubki o czarnych herbacianych podniebieniach, szklanki z niedopitym sokiem, jakby kto\u015b odcedza\u0142 do nich lepk\u0105, niespieszn\u0105 krew. Zwi\u0119d\u0142a zielenina, st\u0119pia\u0142e no\u017ce. Przylepione do lod\u00f3wki fotografie \u2013 oto ich rodzina, jeszcze ca\u0142a czw\u00f3rka; stary nerwowo patrzy w obiektyw, mama si\u0119 u\u015bmiecha, Chudy odwraca. I Ma\u0142a we \u0142zach. Jakby ju\u017c wtedy wiedzia\u0142a. Stoj\u0105 pod drzewami w parku, wybrali si\u0119 tam wsp\u00f3lnie. Obok zdj\u0119cia dyplomy Chudego za udzia\u0142 w zawodach. Bo z regu\u0142y przyznawano je w\u0142a\u015bnie za udzia\u0142. Jakby udzia\u0142 Chudego by\u0142 dla organizator\u00f3w takim wielkim szcz\u0119\u015bciem. Otworzy\u0142 lod\u00f3wk\u0119: garnek z resztkami czego\u015b \u015bliskiego i wilgotnego. Nikt nie gotuje, wi\u0119c nikt nie je. Czasem my\u015bla\u0142, \u017ce lod\u00f3wki nie wyrzucili tylko dlatego, \u017ce stary musi gdzie\u015b trzyma\u0107 swoje lekarstwa. Chudy wr\u00f3ci\u0142 do pokoju, wyszed\u0142 na balkon i zapali\u0142 z Ma\u0142\u0105. S\u0142o\u0144ce unosi\u0142o si\u0119 nad cichym popo\u0142udniowym parkiem, niebo by\u0142o niepokoj\u0105co przejrzyste. I \u017cadnych przeci\u0105g\u00f3w, \u017cadnych podmuch\u00f3w wiatru, jakby ca\u0142e miasto wpad\u0142o do jakiej\u015b dziury, a jego historia mia\u0142a zako\u0144czy\u0107 si\u0119 tragiczn\u0105 \u015bmierci\u0105 wszystkich mieszka\u0144c\u00f3w. Z pragnienia i posuchy. Ma\u0142a odgarnia z oczu z\u0142ociste w\u0142osy, jej palce lekko dr\u017c\u0105. Min\u0119\u0142y trzy lata, ale wci\u0105\u017c nie zazna\u0142a spokoju, wybiega na balkon, prze\u0142yka dym, spogl\u0105da z nienawi\u015bci\u0105 na wzg\u00f3rza za parkiem. Tak jak wtedy, przed trzema laty, kiedy powiedzieli, \u017ce jej Kapitana przygniot\u0142a jaka\u015b p\u0142yta. Tu\u017c obok, na s\u0105siedniej ulicy, na podw\u00f3rzu bazy. Chudy poszed\u0142 go zabra\u0107, widzia\u0142 wszystko dok\u0142adnie: koszula czarna jak u ksi\u0119dza, buty rozbite jak u tancerza, wgnieciona klatka piersiowa i krew w k\u0105cikach ust \u2013 jak sosnowa \u017cywica. M\u0119\u017cczyzna po \u015bmierci ma wygl\u0105da\u0107 dostojnie. Ma\u0142a pali\u0142a ju\u017c wcze\u015bniej, a kiedy pochowa\u0142a Kapitana, przerzuci\u0142a si\u0119 na fajki Chudego, tanie i mocne. Czernia\u0142y jej od nich paznokcie. Zjesz obiad? \u2013 zapyta\u0142a jakby z niedowierzaniem, wi\u0119c nawet nie zareagowa\u0142. Zostawi\u0142 jej p\u00f3\u0142 paczki, obieca\u0142 zadzwoni\u0107. Ju\u017c lepiej przesiedzie\u0107 na ulicy ni\u017c tutaj, z nimi, my\u015bla\u0142. Pogrzeba\u0142 w szafie. Z czystych rzeczy znalaz\u0142 tylko koszul\u0119 od wyj\u015bciowego garnituru i ciemne d\u017cinsy. W przedpokoju w\u0142o\u017cy\u0142 adidasy. Wzi\u0105\u0142 przesi\u0105kni\u0119ty dymem plecak. To jeszcze od wiosny, od czasu ostatniej w\u0142\u00f3cz\u0119gi. Miesi\u0105c temu, wspomina\u0142, tak jest, miesi\u0105c temu. A jakby w poprzednim \u017cyciu. Zn\u00f3w pow\u0105cha\u0142 ciemne wn\u0119trze plecaka i wrzuci\u0142 go z powrotem pod wieszak na ubrania. Niczego nie zabierze. Przed nikim nie b\u0119dzie si\u0119 t\u0142umaczy\u0142. Dokumenty te\u017c zostawi. Przetrz\u0105sn\u0105\u0142 kieszenie, znalaz\u0142 rachunek, chyba za pr\u0105d. Zamierza\u0142 go od\u0142o\u017cy\u0107 razem z dokumentami, niech p\u0142ac\u0105, a potem przysz\u0142o mu do g\u0142owy: a z czego niby maj\u0105 p\u0142aci\u0107, sam pobiegn\u0119, to nawet po drodze. Klucze po\u0142o\u017cy\u0142 pod lustrem, zamkn\u0105\u0142 drzwi. D\u0142ugo czeka\u0142 na wind\u0119. Nie doczeka\u0142 si\u0119, zbieg\u0142 po schodach, gwa\u0142townie otworzy\u0142 bram\u0119 i znalaz\u0142 si\u0119 na ulicy, o\u015blepiony przez czerwcowe s\u0142o\u0144ce, mi\u0119kkie jak ciep\u0142a plastelina. Chcia\u0142 zapali\u0107, zn\u00f3w powywraca\u0142 kieszenie i przypomnia\u0142 sobie, \u017ce fajki odda\u0142 Ma\u0142ej. Jak zawsze, my\u015bla\u0142, najlepsze k\u0105ski dla siostrzyczki.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ich relacje z Ma\u0142\u0105 by\u0142y harmonijne i ozi\u0119b\u0142e. W dzieci\u0144stwie rodzice bez wyrzut\u00f3w sumienia przerzucali j\u0105 na barki Chudego. Dba\u0142, \u017ceby nie wybiega\u0142a z domu, a w domu nie dra\u017cni\u0142a psa. Kiedy podros\u0142a, broni\u0142 jej, pilnowa\u0142, kiedy zostawa\u0142a d\u0142u\u017cej w szkole albo sz\u0142a na basen. Chudemu starano si\u0119 nie wchodzi\u0107 w drog\u0119. By\u0142 ju\u017c w dziewi\u0105tej klasie, mia\u0142 wygi\u0119ty i sp\u0142aszczony nos, \u0142uk brwiowy rozbity w paru miejscach, d\u0142onie poci\u0119te pot\u0142uczon\u0105 butelk\u0105 \u2013 przypomina\u0142 cyrkowego ekwilibryst\u0119, kt\u00f3rego dalsza kariera zale\u017ca\u0142a od liczby odniesionych kontuzji i wytrzyma\u0142o\u015bci organizmu. Po \u015bmierci Kapitana Ma\u0142a nie rozmawia\u0142a prawie z nikim. Z Chudym te\u017c, wi\u0119c si\u0119 jej nie czepia\u0142. W ich domu w og\u00f3le nikt si\u0119 nikogo nie czepia\u0142: rano Chudy bieg\u0142 do pracy, Ma\u0142a pracowa\u0142a co drugi dzie\u0144, stary ogl\u0105da\u0142 wiadomo\u015bci. Mamy i psa ju\u017c nie by\u0142o.<\/p>\n<blockquote><p>Co\u015b mia\u0142o nast\u0105pi\u0107, lecz niejasne by\u0142o, jak si\u0119 przygotowa\u0107. Dlatego nie robili nic, rzucali tylko nieufne spojrzenia na przechodni\u00f3w i wznosili oczy ku g\u00f3rze, tam gdzie akumulowa\u0142 si\u0119 ci\u0105g powietrza.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Poczta okaza\u0142a si\u0119 nieczynna, cho\u0107 do zamkni\u0119cia pozostawa\u0142a godzina. Chudy zagl\u0105da\u0142 w puste i nieme okna. Za jego plecami kto\u015b przeje\u017cd\u017ca\u0142 na rowerze. Chudy obejrza\u0142 si\u0119 gwa\u0142townie: kobieta z pustym bidonem, obijaj\u0105cym si\u0119 o kierownic\u0119 jak belka na niedobudowanej cerkwi, szybko odwr\u00f3ci\u0142a wzrok. Wszyscy w tym mie\u015bcie sprawiali ostatnio wra\u017cenie zastraszonych, unikali spojrze\u0144, a je\u017celi ju\u017c patrzyli w oczy, to tylko podejrzliwie. Ka\u017cdy wydawa\u0142 si\u0119 na co\u015b czeka\u0107, ka\u017cdy rozumia\u0142, \u017ce cisza i spok\u00f3j, kt\u00f3re niespodziewanie opanowa\u0142y miasto w ostatnich dniach, nie nasta\u0142y na d\u0142ugo. Niebo tylko na pierwszy rzut oka by\u0142o wysokie i przejrzyste. Gdzie\u015b nad horyzontem trwa\u0142 nieustanny ruch, co\u015b tam si\u0119 dzia\u0142o, strumienie powietrza zrywa\u0142y si\u0119 i przesuwa\u0142y w kierunku doliny, coraz bli\u017cej, g\u0119\u015bciej. Co\u015b mia\u0142o nast\u0105pi\u0107, lecz niejasne by\u0142o, jak si\u0119 przygotowa\u0107. Dlatego nie robili nic, rzucali tylko nieufne spojrzenia na przechodni\u00f3w i wznosili oczy ku g\u00f3rze, tam gdzie akumulowa\u0142 si\u0119 ci\u0105g powietrza. Chudy lubi\u0142 t\u0119 por\u0119 roku. Latem miasto nie wygl\u0105da\u0142o tak \u017ca\u0142o\u015bnie i przygn\u0119biaj\u0105co, ziele\u0144 mi\u0119kko otula\u0142a stare mury budynk\u00f3w i pordzewia\u0142e szkielety dawnych fabryk. Wsz\u0119dzie by\u0142o pe\u0142no kurzu, wsz\u0119dzie ros\u0142y morwy. Podnosisz z ziemi jab\u0142ko, piasek pogodnie chrz\u0119\u015bci mi\u0119dzy twoimi z\u0119bami, a wok\u00f3\u0142 pachnie rzeka. Ale w tym roku wszystko by\u0142o inne, nawet ziele\u0144 wzbudza\u0142a podejrzenia. Kto si\u0119 w niej czai, co si\u0119 za ni\u0105 kryje?<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chudy wyj\u0105\u0142 telefon, sprawdzi\u0142 godzin\u0119. Kazali mu przyj\u015b\u0107 noc\u0105, im p\u00f3\u017aniej, tym lepiej, \u017ceby nie rzuca\u0107 si\u0119 w oczy. Pow\u0142\u00f3czy\u0142 si\u0119 troch\u0119 ulicami i zawr\u00f3ci\u0142 w stron\u0119 domu. Jego budynek by\u0142 wysoki i wypalony przez s\u0142o\u0144ce niczym podniebny \u017cagiel. Siostra wci\u0105\u017c tkwi\u0142a na balkonie. Pali\u0142a i wystawia\u0142a si\u0119 na s\u0142o\u0144ce. Nawet nie zauwa\u017cy, gdy wr\u00f3c\u0119, a jak nie wr\u00f3c\u0119 \u2013 te\u017c nie zauwa\u017cy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Postanowi\u0142, \u017ce wpadnie jeszcze do chrzestnego. Obszed\u0142 budynek i skr\u0119ci\u0142 na nie\u017ale wydeptan\u0105 i utwardzon\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119. Jej czarny grunt usiano pieczo\u0142owicie kapslami od piwa i szk\u0142em z butelek. Przez dziur\u0119 w p\u0142ocie przedosta\u0142 si\u0119 na szkolne podw\u00f3rko i wyszed\u0142 na boisko. Nikt tu od dawna nie gra\u0142 w pi\u0142k\u0119, ale trawa i tak nie by\u0142a w stanie przebi\u0107 si\u0119 przez zadeptan\u0105 na \u015bmier\u0107 ziemi\u0119. Od maja szko\u0142a sta\u0142a pusta. Chudy przebieg\u0142 przez szkolny ogr\u00f3dek, schylaj\u0105c si\u0119 pod ci\u0119\u017ckimi ga\u0142\u0119ziami jab\u0142oni. Wbieg\u0142 do bramy. Czeka\u0142 na jakie\u015b spotkanie, czu\u0142 potrzeb\u0119 przywitania si\u0119 z kim\u015b. Przywitam si\u0119 z chrzestnym, my\u015bla\u0142, pokonuj\u0105c schody.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chrzestny otworzy\u0142 od razu, jakby czeka\u0142 na niego pod drzwiami. Wyjrza\u0142 nerwowo na klatk\u0119 schodow\u0105, czy przypadkiem nikogo wi\u0119cej tam nie ma. D\u0142ugo zamyka\u0142 obite dykt\u0105 drzwi na dwa zamki, d\u0142ugo przekr\u0119ca\u0142 klucze. Zaprowadzi\u0142 Chudego do kuchni. Nie zapyta\u0142 go, po co przyszed\u0142. Chudy zauwa\u017cy\u0142, \u017ce chrzestny mocno si\u0119 postarza\u0142, posiwia\u0142 jeszcze bardziej, jego przekrwione oczy \u2013 jakby d\u0142ugo p\u0142aka\u0142 albo d\u0142ugo nie spa\u0142 \u2013 b\u0142\u0105dzi\u0142y nerwowo po pokoju. Chyba dawno z nikim nie rozmawia\u0142, trudno powiedzie\u0107, kiedy ostatnio opuszcza\u0142 mieszkanie. St\u00f3\u0142 kuchenny zastawiony by\u0142 zesz\u0142orocznymi przetworami. Sta\u0142y na nim zakurzone s\u0142oiki z morelami i \u015bliwkami w g\u0119stym kolorowym syropie. Niczym spreparowane zwierz\u0119ce wn\u0119trzno\u015bci. Zrobi\u0119 co\u015b do picia, powiedzia\u0142 z wahaniem chrzestny, zapali\u0142 gaz i postawi\u0142 na nim czajnik, przypalony do czarnej sadzy, wyj\u0105\u0142 metalow\u0105 puszk\u0119 po cukierkach, w kt\u00f3rej trzyma\u0142 herbat\u0119. Okaza\u0142a si\u0119 pusta, wida\u0107 faktycznie dawno nie rusza\u0142 si\u0119 z domu, siedzia\u0142 teraz przed Chudym i obraca\u0142 w d\u0142oniach pusty pojemnik. Czajnik wci\u0105\u017c si\u0119 nagrzewa\u0142, w powietrzu czu\u0107 by\u0142o gor\u0105c\u0105 sadz\u0119. Chrzestny zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107. Traci\u0142 w\u0105tek i przeskakiwa\u0142 z tematu na temat, powtarza\u0142 plotki, irytowa\u0142 si\u0119, o nic nie pyta\u0142 i nie m\u00f3wi\u0142 o sobie. Wyja\u015bnia\u0142 tylko co\u015b m\u0119tnie, nie swoimi s\u0142owami. Chudy obserwowa\u0142 go przez \u017c\u00f3\u0142te i malinowe szk\u0142a s\u0142oik\u00f3w. Patrzy\u0142, jak twarz chrzestnego staje si\u0119 czasem malinowa i poci\u0105g\u0142a, a czasem bursztynowa i p\u0142aska, i wspomina\u0142 wczesne dzieci\u0144stwo, kiedy chrzestny odwiedza\u0142 ich w domu \u2013 stonowany, ma\u0142om\u00f3wny, w wojskowym mundurze. Mocno \u015bciska\u0142 d\u0142o\u0144 kuma, r\u00f3wnie mocno chrze\u015bniaka, to jest Chudego, rzuca\u0142 kr\u00f3tkie i nieuwa\u017cne spojrzenie kobietom i odchodzi\u0142 do kuchni, gdzie siedzieli p\u00f3\u017aniej ze starym do p\u00f3\u0142nocy, omawiaj\u0105c \u015bwiatow\u0105 polityk\u0119 i upijaj\u0105c si\u0119 niespiesznie. Chudy otrzyma\u0142 przywilej siedzenia obok nich i s\u0142uchania, lecz nie wolno mu by\u0142o im przeszkadza\u0107. Kobiety mia\u0142y prawo gotowa\u0107. Chudy szanowa\u0142 chrzestnego, lubi\u0142 jego twarde d\u0142onie, lubi\u0142 si\u0119 z nim wita\u0107, wypytywa\u0107 o \u017co\u0142niersk\u0105 dol\u0119, o pagony i mapy wojskowe. Nigdy nic od chrzestnego nie dosta\u0142, a przynajmniej nic podobnego nie m\u00f3g\u0142 sobie przypomnie\u0107, ale chrzestny-\u017co\u0142nierz sam w sobie stanowi prezent od losu, nie ma co narzeka\u0107. Cz\u0119sto ich ze sob\u0105 por\u00f3wnywa\u0142 \u2013 chrzestnego i starego \u2013 gdy przesiadywali w kuchni i sm\u0119tnie psioczyli na klas\u0119 polityczn\u0105. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce ju\u017c w latach dzieci\u0119cych por\u00f3wnanie nie wypada\u0142o na korzy\u015b\u0107 starego. Chudy mia\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci, czy tata w razie potrzeby zdo\u0142a ich wszystkich obroni\u0107. Od tego czasu min\u0119\u0142a ca\u0142a wieczno\u015b\u0107, \u017cycie dotkliwie poszarpa\u0142o sk\u00f3r\u0119 ich obu, jak pies ulubionego pluszaka. Stary straci\u0142 \u017con\u0119, czas i robot\u0119, ca\u0142ymi dniami gni\u0142 w fotelu, jak stare drzewo, kt\u00f3remu co roku usychaj\u0105 kolejne ga\u0142\u0119zie. Chrzestny te\u017c zmieni\u0142 si\u0119 w skapcania\u0142ego emeryta, w rozci\u0105gni\u0119tych dresach i ameryka\u0144skim podkoszulku. A najgorsze, \u017ce sta\u0142 si\u0119 gadu\u0142\u0105, m\u00f3wi\u0142 szybko i nieszczerze, jakby usprawiedliwia\u0142 si\u0119 za co\u015b, za co i tak nie mog\u0142o by\u0107 przebaczenia. Ich jednostk\u0119 dawno przenie\u015bli, miasto le\u017ca\u0142o teraz wprost pod letnim s\u0142o\u0144cem, zielone i bezbronne. Kiedy on umrze, my\u015bla\u0142 Chudy, b\u0119d\u0119 musia\u0142 go pochowa\u0107. Ubra\u0107 w paradny mundur, dogada\u0107 si\u0119 z grabarzami. Mundur pewnie b\u0119dzie za du\u017cy. A grabarze pijani.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chrzestny o nic w ko\u0144cu nie zapyta\u0142, a Chudemu nie chcia\u0142o si\u0119 zagaja\u0107. Nagle zacz\u0105\u0142 si\u0119 spieszy\u0107, wierci\u0107 na taborecie, obieca\u0142, \u017ce zadzwoni. Chrzestny milcza\u0142, d\u0142ugo spogl\u0105da\u0142 w okno, zajrza\u0142by\u015b do Zoi, powiedzia\u0142 wreszcie, \u017ale z ni\u0105. Zajrz\u0119, zapewni\u0142 go Chudy, jasne, \u017ce zajrz\u0119, czemu mia\u0142bym nie zajrze\u0107. Faktycznie, przysz\u0142o mu na my\u015bl, kiedy wraca\u0142 przez to samo szkolne podw\u00f3rko, dlaczego nie. S\u0142o\u0144ce potoczy\u0142o si\u0119 w stron\u0119 nocy, kurz osiada\u0142 na jab\u0142oniach i trawnikach, robi\u0142o si\u0119 ch\u0142odniej i spokojniej. Na wschodzie zjawi\u0142y si\u0119 chmury, leniwe i ciemne. Jak \u015bni\u0119te ryby w rzecznej wodzie. Ale nad miastem wci\u0105\u017c unosi\u0142y si\u0119 promienie wieczornego s\u0142o\u0144ca. Dobra, my\u015bla\u0142 Chudy, p\u00f3jd\u0119. Kto wie, kiedy Zoja postanowi umrze\u0107. Wyszed\u0142 na alej\u0119, skr\u0119ci\u0142 za pierwszym budynkiem, przebieg\u0142 przez puste podw\u00f3rze, min\u0105\u0142 ciemnozielone kontenery z kolorowymi odpadkami, kt\u00f3rych od dawna nie wywo\u017cono, pstrokate hu\u015btawki i g\u00f3rki na placu zabaw, bardzo rzetelnie zdewastowane, uprane ciuchy na sznurkach, bielizn\u0119 i koszule \u2013 po\u017c\u00f3\u0142k\u0142e, jakby zdj\u0119te z nieboszczyk\u00f3w.<\/p>\n<blockquote><p>Ale Chudy biega\u0142 sobie, ile mu si\u0119 podoba\u0142o, biega\u0142, nie widzia\u0142 niczego wok\u00f3\u0142 siebie, dobrze rozk\u0142ada\u0142 si\u0142y i liczy\u0142 na zwyci\u0119stwo.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zoja nie otwiera\u0142a. S\u0142ysza\u0142, jak podesz\u0142a do drzwi i przygl\u0105da\u0142a mu si\u0119 przez wizjer. Spyta\u0142a, kto tam. On wyja\u015bni\u0142, a ona nie zrozumia\u0142a. Ale wpu\u015bci\u0142a. Stali w przedpokoju i patrzyli na siebie. Chudy odezwa\u0142 si\u0119 pierwszy, \u017ceby ukry\u0107 zak\u0142opotanie: przyszed\u0142 w odwiedziny, nie na d\u0142ugo, zaraz sobie p\u00f3jdzie. Zoja s\u0142ucha\u0142a uwa\u017cnie, ale i tak nie poznawa\u0142a. Prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c, Chudy te\u017c jej nie pozna\u0142 \u2013 resztki rzadkiej siwizny na g\u0142owie, \u017c\u00f3\u0142ta, zm\u0119czona twarz o g\u0142\u0119bokich ciemnych zmarszczkach, jak stara sk\u00f3rzana r\u0119kawiczka, zamglone spojrzenie, ci\u0119\u017cki oddech, stary szlafrok, d\u0142ugie wyschni\u0119te palce. W dodatku mia\u0142a na stopach dwa r\u00f3\u017cne kapcie! Chudy patrzy\u0142 na jej powykr\u0119cane palce i wspomina\u0142, \u017ce w dzieci\u0144stwie zawsze przera\u017ca\u0142 go jej manicure \u2013 Zoja, ich wychowawczyni, malowa\u0142a paznokcie na jaskrawe kolory, kiedy bra\u0142a do r\u0105k kawa\u0142ek kredy, by zapisa\u0107 dla nich, uczni\u00f3w klas pocz\u0105tkowych, jakie\u015b s\u0142owo, klasa \u015bledzi\u0142a nie tyle s\u0142owo, co te krzykliwe paznokcie, czyni\u0105ce j\u0105 jeszcze zimniejsz\u0105 i okrutniejsz\u0105. Naprawd\u0119 taka by\u0142a \u2013 zimna i okrutna. Ile\u017c ona wypi\u0142a krwi dzieci\u0119cej! Ale Chudego akurat lubi\u0142a, mimo \u017ce uczy\u0142 si\u0119 \u017ale, a sprawowa\u0142 jeszcze gorzej. Mo\u017ce dotar\u0142o do niej, \u017ce lepiej mie\u0107 go po swojej stronie, tego Chudego, co w razie potrzeby mo\u017ce przywr\u00f3ci\u0107 porz\u0105dek i uratowa\u0107 proces nauczania. Silna i niez\u0142omna, wci\u0105\u017c k\u0142\u00f3ci\u0142a si\u0119 z dyrektorem, wci\u0105\u017c mia\u0142a co\u015b do udowodnienia, broni\u0142a przed nim \u201eswoich\u201d, cho\u0107 sama gn\u0119bi\u0142a ich bezlito\u015bnie. \u017badnych ust\u0119pstw, \u017cadnych \u017cart\u00f3w, \u017celazna czterdziestoletnia maszyna o czerwonych pazurach, kt\u00f3rymi beznami\u0119tnie unicestwia\u0142a bezradn\u0105 kred\u0119, odwr\u00f3cona plecami do przera\u017conej dzieciarni. Troch\u0119 za stara, by czu\u0107 si\u0119 szcz\u0119\u015bliwa, nie do\u015b\u0107 zm\u0119czona, by si\u0119 z tym pogodzi\u0107. P\u00f3\u017aniej, ju\u017c w starszych klasach, nieraz zatrzymywa\u0142a Chudego na korytarzu i lodowatym g\u0142osem perorowa\u0142a, jak ma \u017cy\u0107, o czym pami\u0119ta\u0107. Nikogo innego nie pos\u0142ucha\u0142by, ale przed Zoj\u0105 wstrzymywa\u0142 bieg, wbija\u0142 wzrok w pod\u0142og\u0119, zerkaj\u0105c na jej d\u0142ugie nogi, na kt\u00f3rych odznacza\u0142y si\u0119 ju\u017c grube ciemnosine \u017cy\u0142y, s\u0142ucha\u0142 i kiwa\u0142 z przej\u0119ciem g\u0142ow\u0105. Ostatnio jej nie widywa\u0142, s\u0142ysza\u0142 tylko, \u017ce si\u0119 zwolni\u0142a, \u017ce siedzi w domu, choruje. Na co dok\u0142adnie, tym Chudy si\u0119 nie zainteresowa\u0142, co za r\u00f3\u017cnica \u2013 wszystkie choroby wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej ko\u0144cz\u0105 si\u0119 \u015bmierci\u0105. Ale nie przypuszcza\u0142, \u017ce jest a\u017c tak \u017ale. Nie chodzi\u0142o o to, \u017ce Zoja si\u0119 postarza\u0142a. Po prostu do\u017cywa\u0142a swoich dni, zreszt\u0105 nie wiadomo po co. Pos\u0142ucha\u0142a go chwil\u0119, by nast\u0119pnie odwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 i podrepta\u0107 do pokoju. Chudy ruszy\u0142 za ni\u0105. Pok\u00f3j przypomina\u0142 akwarium wype\u0142nione dawno niezmienian\u0105 wod\u0105. \u015amierdzia\u0142 lekarstwami i odzie\u017c\u0105, powietrze by\u0142o \u017c\u00f3\u0142tawe od ostatnich promieni s\u0142onecznych przeciskaj\u0105cych si\u0119 przez stare firanki. Ci\u0119\u017cko dysz\u0105c, Zoja opad\u0142a na kanap\u0119 i poprosi\u0142a o wod\u0119. Chudy wyszed\u0142 do kuchni, znalaz\u0142 metalowy kubek, odkr\u0119ci\u0142 kran. Woda w kranie te\u017c by\u0142a \u017c\u00f3\u0142tawa. Zawaha\u0142 si\u0119 na moment, zakr\u0119ci\u0142 kurek i, staraj\u0105c si\u0119 nie wzbudza\u0107 ha\u0142asu, wyszed\u0142 na schody, zszed\u0142 na d\u00f3\u0142, na ulicy d\u0142ugo uspokaja\u0142 oddech, wystawiaj\u0105c twarz na wieczorny przeci\u0105g, coraz silniejszy. Zmienia\u0142a si\u0119 pogoda, nagle si\u0119 ociepli\u0142o, wiatr rwa\u0142 traw\u0119 w kierunku zachodnim. B\u0119dzie deszcz, pomy\u015bla\u0142 Chudy, wybieg\u0142 na alej\u0119, przemkn\u0105\u0142 przez jezdni\u0119, zdziwi\u0142 go brak pojazd\u00f3w, min\u0105\u0142 artyku\u0142y mleczarskie, zatrzyma\u0142 si\u0119 przy kiosku, chcia\u0142 kupi\u0107 papierosy. Kiosk by\u0142 nieczynny, okienko zaklejono od \u015brodka kartonem. Ten na przystanku powinien by\u0107 otwarty, pomy\u015bla\u0142 Chudy i ruszy\u0142 biegiem przez podw\u00f3rka, bieg\u0142, czuj\u0105c, jak narasta w nim panika, jak serce wyrywa si\u0119 z piersi i uciska gard\u0142o. Ciemno\u015bci opada\u0142y coraz ni\u017cej, mimo wczesnego wieczoru, niebo na zachodzie pob\u0142yskiwa\u0142o czerwieni\u0105 i b\u0142\u0119kitem, a tu, nad ich grajdo\u0142kiem, mrok si\u0119 zatrzyma\u0142, obiecuj\u0105c zala\u0107 \u015bwiat czarnym strumieniem, nape\u0142ni\u0107 mu\u0142em i mokrym piaskiem. A\u017c dziw bierze, ca\u0142e swoje \u017cycie, nie tak znowu d\u0142ugie, biega\u0142, biega\u0142 na serio, zapisa\u0142 si\u0119 do sekcji biegowej, stary si\u0119 w\u015bcieka\u0142, co to za sport? Biega\u0142by\u015b z tyczk\u0105, czy chocia\u017c z pa\u0142k\u0105 sztafetow\u0105, albo skaka\u0142 przez p\u0142otki. A tak? Co za frajda tak biega\u0107 w k\u00f3\u0142ko? Ale Chudy biega\u0142 sobie, ile mu si\u0119 podoba\u0142o, biega\u0142, nie widzia\u0142 niczego wok\u00f3\u0142 siebie, dobrze rozk\u0142ada\u0142 si\u0142y i liczy\u0142 na zwyci\u0119stwo. Biega\u0142 za szko\u0142\u0105, biega\u0142 za instytutem. Rzuci\u0142 to potem, wiadomo, nie mo\u017cna ci\u0105gle \u017cy\u0107 w biegu, kiedy\u015b trzeba si\u0119 zatrzyma\u0107. A kiedy ju\u017c si\u0119 to zrobi, nie tak \u0142atwo zn\u00f3w wystartowa\u0107. Chudy sta\u0142 po\u015brodku drogi ci\u0105gn\u0105cej si\u0119 od podw\u00f3rek do alei, nisko pochylony, z r\u0119koma wspartymi na kolanach i stara\u0142 si\u0119 wyr\u00f3wna\u0107 oddech. Dobra, my\u015bla\u0142, wr\u00f3c\u0119, rzuc\u0119 palenie, wr\u00f3c\u0119 na stadion. Trzydzie\u015bci lat, a dusz\u0119 si\u0119 jak ryba wyrzucona na brzeg. Wr\u00f3ci, zacznie od nowa.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Sasza! \u2013 Chudy us\u0142ysza\u0142 nagle, \u017ce kto\u015b go wo\u0142a. Odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119, za nim sta\u0142a Anka, patrzy\u0142a na niego zaskoczona, nie spodziewa\u0142a si\u0119. D\u017cinsy, kurteczka, w\u0142osy spi\u0119te w kucyk. W d\u0142oniach ci\u0119\u017ckie siatki z supermarketu. Co ty tu robisz? \u2013 zapyta\u0142a. Chudy zdo\u0142a\u0142 uspokoi\u0107 oddech. Pomog\u0119 ci, powiedzia\u0142, odbieraj\u0105c jej torby. Anka odda\u0142a je w milczeniu i posz\u0142a w stron\u0119 domu. Chudy ruszy\u0142 za ni\u0105. Mieszka\u0142a w budynku obok, ale z tymi torbami nie sz\u0142o si\u0119 \u0142atwo, a Anka z przodu prawie bieg\u0142a, z niepokojem zerkaj\u0105c ku g\u00f3rze. Wbiegli do bramy, weszli po schodach. Anka pr\u00f3bowa\u0142a wyj\u0105\u0107 klucze, milcza\u0142a, nawet na niego nie patrzy\u0142a. Kiedy wesz\u0142a, skin\u0119\u0142a mu: id\u017a do kuchni, zaczekaj. Wszed\u0142, postawi\u0142 zakupy na pod\u0142odze. Cukier, s\u00f3l, kasza. W razie czego wystarczy na d\u0142u\u017cej, my\u015bla\u0142. Mo\u017cna przeczeka\u0107, przesiedzie\u0107, a\u017c wszystko si\u0119 sko\u0144czy. O ile si\u0119 sko\u0144czy.<\/p>\n<blockquote><p>Pomy\u015bla\u0142, \u017ce mo\u017ce powinien wr\u00f3ci\u0107 do domu. Albo zosta\u0107 tutaj. Chocia\u017c na tydzie\u0144.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ostatni raz by\u0142 tu rok temu, zesz\u0142ej wiosny. Nie mieszkali ju\u017c razem, ale wcze\u015bniej rozmawiali przez telefon. Stan\u0119\u0142o na tym, \u017ce Anka poprosi\u0142a go, by ju\u017c nigdy wi\u0119cej nie przychodzi\u0142. Potem oddzwoni\u0142a i poprosi\u0142a, \u017ceby przyszed\u0142. Chudy nic nie rozumia\u0142, ale przyszed\u0142. Zosta\u0142 na tydzie\u0144. Ale potem jednak poszed\u0142. Lepiej by\u0142o nie zostawa\u0107, w\u015bcieka\u0142 si\u0119 p\u00f3\u017aniej na siebie, po co uchyla\u0107 si\u0119 przed nieuniknionym. Ciekawe, my\u015bla\u0142 teraz, spogl\u0105daj\u0105c przez okno, za kt\u00f3rym g\u0119ste i czarne powietrze poch\u0142ania\u0142o resztki zachodnich p\u0142omieni, jak ona teraz \u017cyje. I z kim? Raczej sama, skoro nie ma kto jej nosi\u0107 siatek z supermarketu. Nie zmieni\u0142a si\u0119 przez ten rok. W kuchni te\u017c bez zmian, ta sama wojskowa schludno\u015b\u0107, na stole sterylny porz\u0105dek sali operacyjnej. Chudy przypomnia\u0142 sobie w\u0142asn\u0105 kuchni\u0119, pust\u0105, rz\u0119\u017c\u0105c\u0105 lod\u00f3wk\u0119, kt\u00f3r\u0105 chcia\u0142o si\u0119 przytuli\u0107 z lito\u015bci. Pomy\u015bla\u0142, \u017ce mo\u017ce powinien wr\u00f3ci\u0107 do domu. Albo zosta\u0107 tutaj. Chocia\u017c na tydzie\u0144.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wesz\u0142a i, wci\u0105\u017c nie patrz\u0105c na niego, zacz\u0119\u0142a rozpakowywa\u0107 torby. Zd\u0105\u017cy\u0142a si\u0119 przebra\u0107, narzuci\u0142a na siebie domowy szlafrok. Kiedy mieszkali razem, zawsze snu\u0142a si\u0119 w nim po domu. Cz\u0119sto pod spodem nie mia\u0142a nic. I cz\u0119sto wybiega\u0142a tak na dw\u00f3r ze \u015bmieciami. S\u0105siedzi wstrzymywali oddech, Chudy si\u0119 w\u015bcieka\u0142. Ale teraz mia\u0142a pod szlafrokiem ciemny golf uciskaj\u0105cy jej gard\u0142o, niepozwalaj\u0105cy oddycha\u0107 ani p\u0142aka\u0107. W milczeniu wyci\u0105ga\u0142a paczki z kasz\u0105, makaron, krojony chleb, w milczeniu rzuca\u0142a to na st\u00f3\u0142. Na Chudego nie zwraca\u0142a uwagi. Za to on rzuci\u0142 si\u0119 na pomoc, chwyci\u0142 p\u0119katy worek cukru, zrobi\u0142 to jednak niezgrabnie i po\u015bpiesznie. Opakowanie wylecia\u0142o mu z r\u0105k i rozerwa\u0142o si\u0119 z hukiem na kaflach pod\u0142ogi \u2013 wyszorowanej jak naczynia na od\u015bwi\u0119tne okazje. Cukier eksplodowa\u0142 g\u0142ucho, zasypuj\u0105c wszystko doko\u0142a s\u0142odkawym bia\u0142ym py\u0142em. Chudy zamar\u0142, patrzy\u0142 jak urzeczony i nie wiedzia\u0142, co powiedzie\u0107. Oniemia\u0142a Anka te\u017c patrzy\u0142a na bia\u0142e kryszta\u0142ki pod nogami, a potem usiad\u0142a i ukry\u0142a twarz w d\u0142oniach. Ci\u0119\u017cko i gorzko zap\u0142aka\u0142a. Chudy zupe\u0142nie straci\u0142 rezon, pochyli\u0142 si\u0119 nad ni\u0105, ale ona gwa\u0142townie odtr\u0105ci\u0142a jego d\u0142o\u0144, zanosz\u0105c si\u0119 jeszcze g\u0142o\u015bniejszym p\u0142aczem, jakby jej faktycznie \u017cal by\u0142o tego cukru, jakby mia\u0142 jej wystarczy\u0107 do ko\u0144ca \u017cycia. A Chudy tak bardzo chcia\u0142 co\u015b powiedzie\u0107, uspokoi\u0107, podnie\u015b\u0107 na duchu, rzuci\u0107 co\u015b w stylu: p\u0142aczesz przez cukier?, nie masz wi\u0119kszych problem\u00f3w?, takiej to dobrze, nawet nie spyta\u0142a\u015b, co u mnie, mnie w og\u00f3le nikt o nic nie pyta, czy naprawd\u0119 nikogo to nie obchodzi, opowiem ci, chcesz?, opowiem ci, co u mnie, od razu si\u0119 uspokoisz i zapomnisz o tym g\u0142upim cukrze, opowiem ci.<\/p>\n<blockquote><p>\u00a0Nienawidz\u0119, powtarza\u0142a przez \u0142zy, nienawidz\u0119, jak mo\u017cna z wami \u017cy\u0107, nikogo nie kochacie, nikogo nie dostrzegacie, wszystko wam jedno, co b\u0119dzie, wszystko jedno, co by\u0142o.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ale to ona przem\u00f3wi\u0142a. Nienawidz\u0119, jak ja was wszystkich nienawidz\u0119, nie chc\u0119 was widzie\u0107, nie chc\u0119 was zna\u0107. Nienawidz\u0119! Uspok\u00f3j si\u0119, oszo\u0142omiony Chudy pr\u00f3bowa\u0142 j\u0105 uciszy\u0107, nie p\u0142acz, wszystko b\u0119dzie dobrze, zobaczysz, chod\u017a, opowiem ci o sobie, przesta\u0144 ju\u017c. Ale ona wcale nie zamierza\u0142a go s\u0142ucha\u0107, przeciwnie, chcia\u0142a, \u017ceby s\u0142ucha\u0142 on. Nienawidz\u0119, powtarza\u0142a przez \u0142zy, nienawidz\u0119, jak mo\u017cna z wami \u017cy\u0107, nikogo nie kochacie, nikogo nie dostrzegacie, wszystko wam jedno, co b\u0119dzie, wszystko jedno, co by\u0142o. Przesiadujecie w tych swoich norach, wype\u0142zacie tylko do sklepu, nikogo nie widzicie, gotowi po\u017cera\u0107 si\u0119 nawzajem. Chudy nie ca\u0142kiem rozumia\u0142, o czym mowa, i zn\u00f3w spr\u00f3bowa\u0142 jej dotkn\u0105\u0107, jak wtedy, przed rokiem, kiedy te\u017c co\u015b wykrzykiwa\u0142a, a on po prostu podszed\u0142, dotkn\u0105\u0142 jej i zosta\u0142 na tydzie\u0144. Teraz zn\u00f3w musn\u0105\u0142 jej rami\u0119. A ona podnios\u0142a g\u0142ow\u0119, zerwa\u0142a si\u0119 na r\u00f3wne nogi, otar\u0142a \u0142zy i mokr\u0105 d\u0142oni\u0105 wskaza\u0142a mu wyj\u015bcie \u2013 won!, powiedzia\u0142a. Id\u017a i nigdy tu nie wracaj. Kiedy wychodzi\u0142, cukier s\u0142odko chrz\u0119\u015bci\u0142 pod jego nogami.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wyszed\u0142 na ulic\u0119, w ciemno\u015b\u0107, w obj\u0119cia ci\u0119\u017ckiego powietrza. Zza jakiego\u015b rogu wyskoczy\u0142 ch\u0142opak, ci\u0105gn\u0105c za sob\u0105 przera\u017conego psa, sam by\u0142 zreszt\u0105 nie mniej przera\u017cony. St\u00f3j, zatrzyma\u0142 go Chudy. Wzi\u0105\u0142 od niego papierosa i pu\u015bci\u0142 wolno. Ma\u0142y odchodzi\u0142 z oci\u0105ganiem; wida\u0107 by\u0142o, \u017ce przy Chudym on i pies nie czuj\u0105 ju\u017c tak wielkiego strachu. Co dalej?, pyta\u0142 sam siebie Chudy, jeszcze za wcze\u015bnie, by tam i\u015b\u0107, zosta\u0107 tu i czeka\u0107 na deszczu \u2013 niezbyt m\u0105drze. O czym ona m\u00f3wi\u0142a? Kogo tak bardzo nienawidzi, kogo nie chce ogl\u0105da\u0107? Trzeba do niej zadzwoni\u0107, uspokoi\u0107, wr\u00f3ci\u0107 do niej. Wyj\u0105\u0142 kom\u00f3rk\u0119, zobaczy\u0142 nieodebrane po\u0142\u0105czenia, przypomnia\u0142 sobie, \u017ce wy\u0142\u0105czy\u0142 d\u017awi\u0119k jeszcze rano, \u017ceby nie denerwowa\u0107 starego. Dziewi\u0119\u0107 nieodebranych. Niez\u0142a determinacja. Dzwoni\u0142 Mustafa, by\u0142y ch\u0142opak Ma\u0142ej, a teraz jego, Chudego, kumpel. Chudy wybra\u0142 numer, ws\u0142uchiwa\u0142 si\u0119 w sygna\u0142, spogl\u0105daj\u0105c na korony drzew rozchwianych jak wodorosty w bystrej wodzie. Cze\u015b\u0107, Mustafa m\u00f3wi\u0142 g\u0142o\u015bno i wyra\u017anie, czeka\u0142 na ten telefon, wiedzia\u0142, co chce powiedzie\u0107. Wpadniesz? Chc\u0119 pogada\u0107. Zaraz b\u0119d\u0119, kr\u00f3tko odpar\u0142 Chudy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Do Mustafy by\u0142o dziesi\u0119\u0107 minut biegu, za parkiem, na osiedlu domk\u00f3w jednorodzinnych. Chudy przebieg\u0142 podw\u00f3rko, przeci\u0105\u0142 ulic\u0119, nad kt\u00f3r\u0105 ko\u0142ysa\u0142a si\u0119 rozpaczliwie trakcja trolejbusowa, min\u0105\u0142 puste targowisko, w ostatniej czynnej budce spyta\u0142 o fajki, ale nie by\u0142o ju\u017c nic, musia\u0142 pobiec dalej. Ulica by\u0142a d\u0142uga, wiatr wydmuchiwa\u0142 czarn\u0105 ziemi\u0119 i w\u0142\u00f3czy\u0142 j\u0105 po resztkach asfaltu. Chudy bieg\u0142, licz\u0105c z\u0142ote okna w ciemnych oparach mazutu. Mustafa czeka\u0142 przy bramie. Wprowadzi\u0142 Chudego na podw\u00f3rze, popchn\u0105\u0142 w stron\u0119 wej\u015bcia. Ciasny ceglany budynek, na \u015bcianach mieszkania kilimy i ikony. Mustafa aktywnie wierzy\u0142 w Boga, do cerkwi chodzi\u0142 jak do pracy \u2013 regularnie. Liza, jego \u017cona, zawsze milcza\u0142a. Odzywa\u0142a si\u0119 tylko wtedy, kiedy j\u0105 o co\u015b pytano. Ale o co mo\u017cna j\u0105 pyta\u0107, skoro ci\u0105gle milczy?<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chudy wszed\u0142 do pokoju. Na stole le\u017ca\u0142y \u015bwie\u017ce plony z ogr\u00f3dka, od razu wida\u0107, \u017ce to osiedle domk\u00f3w. Idziemy, powiedzia\u0142 Mustafa, zobaczysz chrze\u015bniaka. Weszli do pokoju obok. Chudy sta\u0142 w milczeniu, przyzwyczaja\u0142 oczy do ciemno\u015bci. S\u0142awko, jego chrze\u015bniak, spa\u0142 ju\u017c na metalowym \u0142\u00f3\u017cku, pod ciep\u0142\u0105 ko\u0142dr\u0105. Wisia\u0142 nad nim pos\u0119pny kilim, niczym bandera pirackiej republiki. Obok na stoliku sta\u0142a ikona \u015bwi\u0119tego Miko\u0142aja, niczym portret prezydenta na biurku gubernatora. Chudy klepn\u0105\u0142 Mustaf\u0119 po plecach, daj\u0105c mu do zrozumienia, \u017ce ju\u017c zobaczy\u0142, \u017ce mog\u0105 ju\u017c i\u015b\u0107. Mustafa nie oponowa\u0142, posadzi\u0142 Chudego przy stole. Mo\u017ce samogonu? Mam co\u015b jeszcze do za\u0142atwienia, zawaha\u0142 si\u0119 Chudy, ale Mustafa nawet nie udawa\u0142, \u017ce go s\u0142ucha. Rozla\u0142 bimber do poz\u0142acanych, ozdobnych fili\u017canek, wypi\u0142, poczeka\u0142, a\u017c dopije Chudy, chwyci\u0142 ze sto\u0142u jab\u0142ko i w\u015bciekle zatopi\u0142 w nim z\u0119by, prze\u017cuwa\u0142, wreszcie zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107. Cicho, jakby nie chcia\u0142, by ktokolwiek go us\u0142ysza\u0142. Mo\u017ce nie chcia\u0142 obudzi\u0107 ma\u0142ego.<\/p>\n<blockquote><p>Zacz\u0119\u0142o si\u0119, orzek\u0142 Mustafa i rzuci\u0142 si\u0119 na zewn\u0105trz.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Niczego si\u0119 nie boj\u0119, szepta\u0142 i gro\u017anie wymachiwa\u0142 nadgryzionym jab\u0142kiem. Niczego. Tu si\u0119 urodzi\u0142em. Tutaj umr\u0119. Nie dam si\u0119 zastraszy\u0107. A straszy\u0107 mnie nie warto. Wiesz, co trzyma cz\u0142owieka przy \u017cyciu? Jak to nie wiesz? Wiara. I wsp\u00f3lnota wiernych. Ty na przyk\u0142ad do cerkwi nie chodzisz. Dlatego si\u0119 boisz, a ja chodz\u0119 i si\u0119 nie boj\u0119. Boj\u0119 si\u0119 tylko o S\u0142awka. Musi wyrosn\u0105\u0107, wyj\u015b\u0107 na ludzi. A poza tym \u2013 nie boj\u0119 si\u0119, jasne? Chudy chcia\u0142 go jako\u015b wesprze\u0107 na duchu, wtr\u0105ci\u0107 co\u015b od siebie, pocieszy\u0107, ale nagle zmieni\u0142 zdanie. Niby co mog\u0119 mu powiedzie\u0107, my\u015bla\u0142, obserwuj\u0105c, jak Mustafa nerwowo zagl\u0105da do ma\u0142ego, jak nalewa ponownie, jak z przera\u017ceniem wpatruje si\u0119 w noc, gdzie wielkie cielsko mroku ociera\u0142o si\u0119 o szyby, jak zn\u00f3w szepce z przej\u0119ciem o strachu i o cerkwi, o dzieciach i o polityce. I o \u015bmierci, o \u015bmierci, kt\u00f3ra nie pominie nikogo, wszystkim si\u0119 od niej dostanie, po r\u00f3wno. I jakby na potwierdzenie jego s\u0142\u00f3w powietrze za oknem eksplodowa\u0142o, rozsypa\u0142o si\u0119 na tysi\u0105ce drobnych od\u0142amk\u00f3w mroku i zgie\u0142ku, run\u0119\u0142o z g\u00f3ry na dach, rozrywaj\u0105c si\u0119 w czarnym cebrze nocy. Zacz\u0119\u0142o si\u0119, orzek\u0142 Mustafa i rzuci\u0142 si\u0119 na zewn\u0105trz. Chudy te\u017c wsta\u0142, chwyci\u0142 s\u0142oik i fili\u017cank\u0119. Wyszed\u0142 na werand\u0119 i zastyg\u0142 obok Mustafy, o krok od strumieni deszczu zalewaj\u0105cych wszystko wok\u00f3\u0142, wype\u0142niaj\u0105cych \u015bwiat jak ogromn\u0105 wann\u0119, unosz\u0105cych si\u0119 coraz wy\u017cej na jej ch\u0142odnych \u015bciankach. Wiatr miota\u0142 si\u0119 w tej wodzie niczym ryby, kt\u00f3re z\u0142owiono w rzece i wpuszczono do wanny, \u017ceby ich \u015bmier\u0107 nie by\u0142a tak szybka i tak bolesna. Jakby \u015bmier\u0107 powolna przynosi\u0142a mniej b\u00f3lu i by\u0142a mniej \u015bmiertelna. Mustafa spogl\u0105da\u0142 w noc i milcza\u0142, wyj\u0105\u0142 papierosy, pocz\u0119stowa\u0142 Chudego, pali\u0142, kieruj\u0105c dym w stron\u0119 ochryp\u0142ej wilgotnej ciemno\u015bci. Jak si\u0119 trzymasz? \u2013 zapyta\u0142 wreszcie Chudego. Co zrobisz? Nie wiem, nie chcia\u0142 odpowiada\u0107 Chudy. Zobaczymy. Zobaczymy, zgodzi\u0142 si\u0119 Mustafa, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i oci\u0119\u017cale poszed\u0142 do \u015brodka. Ko\u0144cz pali\u0107! \u2013 krzykn\u0105\u0142 do Chudego ju\u017c z pokoju. Ale Chudy si\u0119 nie \u015bpieszy\u0142. Obserwowa\u0142, jak woda wype\u0142nia sob\u0105 niewidzialne domy i ogr\u00f3dki wok\u00f3\u0142 niego, wszystkie aleje i miejskie pustkowia, wszystkie kopalnie i kombinaty, wszystkie cmentarze, na kt\u00f3rych powoli ko\u0144czy\u0142y si\u0119 wolne miejsca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Gdy wr\u00f3ci\u0142 do \u015brodka, Mustafa ju\u017c spa\u0142. Na siedz\u0105co, jak w poczekalni. Potem doko\u0144czymy, pomy\u015bla\u0142 Chudy, wy\u0142\u0105czy\u0142 \u015bwiat\u0142o, odnalaz\u0142 w ciemno\u015bciach swoje krzes\u0142o i te\u017c zasn\u0105\u0142. Deszcz pada\u0142 ci\u0119\u017cko i miarowo, taki deszcz najlepiej obserwowa\u0107 z dystansu, jak tresowan\u0105 besti\u0119 cyrkow\u0105 \u2013 dziwi\u0107 mu si\u0119 i odczuwa\u0107 l\u0119k przed nim, tak naprawd\u0119 niczym nie ryzykuj\u0105c. Trzeba w\u0142\u0105czy\u0107 d\u017awi\u0119k w telefonie, przypomnia\u0142 sobie Chudy. I zasn\u0105\u0142.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">I od razu si\u0119 obudzi\u0142. Zmru\u017cy\u0142 oczy i natychmiast je otworzy\u0142, tak mu si\u0119 wydawa\u0142o. Zrozumia\u0142 jednak, \u017ce zaspa\u0142. Wyj\u0105\u0142 telefon. Prawie pi\u0105ta. Z\u0142y na samego siebie, wsta\u0142, znalaz\u0142 na stole butelk\u0119 z wod\u0105, pi\u0142 d\u0142ugo i \u0142apczywie. Mustafa spa\u0142, z g\u0142ow\u0105 odchylon\u0105 na bok. Chudy zajrza\u0142 do ma\u0142ego. S\u0142awko te\u017c spa\u0142, wtulony ufnie w ciep\u0142\u0105 ko\u0142dr\u0119. \u015awi\u0119ty Miko\u0142aj czuwa\u0142 nad wszystkim. Chudy cicho przeszed\u0142 przez pok\u00f3j, ostro\u017cnie zamkn\u0105\u0142 za sob\u0105 drzwi. Na schodach zderzy\u0142 si\u0119 z Liz\u0105. Krzykn\u0119\u0142a przera\u017cona, ale uspokoi\u0142a si\u0119, kiedy go rozpozna\u0142a. Idziesz ju\u017c? \u2013 zapyta\u0142a. Zrobi\u0107 ci co\u015b do jedzenia? Sp\u00f3\u017ani\u0119 si\u0119, wyja\u015bni\u0142 Chudy. Tylko go nie s\u0142uchaj. Liza skin\u0119\u0142a w stron\u0119 domu, najwyra\u017aniej maj\u0105c na my\u015bli Mustaf\u0119. Usi\u0142uje przekona\u0107 samego siebie. Wyje\u017cd\u017camy st\u0105d, wszyscy razem. Jak to wyje\u017cd\u017cacie? \u2013 zdziwi\u0142 si\u0119 Chudy. A tak to, potwierdzi\u0142a Liza, wymawiaj\u0105c dobitnie ka\u017cde s\u0142owo zimnymi wargami. Jutro. Kupi\u0142 ju\u017c nawet bilety. M\u00f3wi, \u017ce to dla S\u0142awka, \u017ce sam by nie jecha\u0142. K\u0142amstwo. Znasz go przecie\u017c. Znam, znam, przytakn\u0105\u0142 Chudy. Nieporadnie przytuli\u0142 Liz\u0119, na schodach wyj\u0105\u0142 rozmi\u0119k\u0142e od wilgoci papierosy, wybieg\u0142 na dw\u00f3r. S\u0142awko by\u0142 cichy i pos\u0142uszny. \u017by\u0142 w\u0142asnymi zaj\u0119ciami: ksi\u0105\u017cki, zabawki, stary telefon. Zawsze na wszystko si\u0119 zgadza\u0142, wszystko go cieszy\u0142o. Cieszy\u0142 si\u0119, kiedy Chudy przychodzi\u0142, cieszy\u0142 si\u0119, kiedy Chudy wychodzi\u0142. Chudy mia\u0142 wra\u017cenie, \u017ce ma\u0142y jest bardzo spostrzegawczy i du\u017co rozumie. Tylko nie mo\u017ce nic powiedzie\u0107. Bo nie m\u00f3wi od urodzenia.<\/p>\n<blockquote><p>Przede wszystkim \u2013 dobiec, my\u015bla\u0142, przede wszystkim \u2013 zd\u0105\u017cy\u0107. Jak wr\u00f3c\u0119, zap\u0142ac\u0119, jak wr\u00f3c\u0119, uporam si\u0119 ze wszystkim, ka\u017cdemu pomog\u0119, o nikim nie zapomn\u0119.<\/p><\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\">Trzeba by\u0142o zostawi\u0107 te rachunki w domu, gor\u0105czkowo rozpami\u0119tywa\u0142 Chudy, przebiegaj\u0105c przez g\u0119st\u0105 i wilgotn\u0105 mg\u0142\u0119. Gdzie\u015b w g\u00f3rze pob\u0142yskiwa\u0142o powietrze, mog\u0142o si\u0119 zdawa\u0107, \u017ce ju\u017c rano, \u017ce noc min\u0119\u0142a i min\u0105\u0142 deszcz, mg\u0142a jednak spowija\u0142a wszystko tak g\u0119sto, tak ci\u0119\u017cko, tak \u0142atwo by\u0142o zagubi\u0107 si\u0119 w niej, \u017ce Chudy straci\u0142 ju\u017c wszelk\u0105 nadziej\u0119, \u017ce dobiegnie gdziekolwiek. A przecie\u017c jeszcze bieg\u0142, bieg\u0142 dalej, sp\u00f3\u017aniony, wpada\u0142 w ka\u0142u\u017ce lodowatej wody podejrzanego koloru. Trasa jego biegu ko\u0144czy\u0142a si\u0119 niemal na drugim ko\u0144cu miasta, bo miejsce zbi\u00f3rki wyznaczono na ty\u0142ach dworca autobusowego. Chudy skoncentrowa\u0142 si\u0119 i pobieg\u0142 jeszcze szybciej, usi\u0142uj\u0105c nie zgubi\u0107 drogi. Przede wszystkim \u2013 dobiec, my\u015bla\u0142, przede wszystkim \u2013 zd\u0105\u017cy\u0107. Jak wr\u00f3c\u0119, zap\u0142ac\u0119, jak wr\u00f3c\u0119, uporam si\u0119 ze wszystkim, ka\u017cdemu pomog\u0119, o nikim nie zapomn\u0119. Pomog\u0119 staremu, pomog\u0119 chrzestnemu, pochowam Zoj\u0119, wr\u00f3c\u0119 do Anki, kupi\u0119 chrze\u015bniakowi nowy telefon. Ca\u0142e \u017cycie w biegu, ca\u0142e \u017cycie pr\u00f3buj\u0119 co\u015b dogoni\u0107 w tym mie\u015bcie, pustym jak puszka po konserwach, z kt\u00f3rego wszyscy chc\u0105 uciec. Wr\u00f3c\u0119 i wszystkim pomog\u0119, wr\u00f3c\u0119 i wszystko pouk\u0142adam. Bieg\u0142, czu\u0142, jak jego adidasy robi\u0105 si\u0119 ci\u0119\u017ckie od wody, jak jego wyj\u015bciowa koszula nasi\u0105ka potem i wilgoci\u0105, jak mg\u0142a zatyka mu p\u0142uca. Wybieg\u0142 na skrzy\u017cowanie, przemkn\u0105\u0142 na niewidocznym w tej mgle czerwonym \u015bwietle, omal nie wpad\u0142 pod ko\u0142a jakiej\u015b taks\u00f3wki, dobieg\u0142 do placu dworcowego, ostatkiem si\u0142 zwi\u0119kszy\u0142 tempo, obieg\u0142 betonowe pud\u0142o dworca, ci\u0119\u017cko dysz\u0105c i ledwie utrzymuj\u0105c w piersiach serce. We mgle sta\u0142o kilka autobus\u00f3w. Wok\u00f3\u0142 krz\u0105tali si\u0119 jacy\u015b m\u0119\u017cczy\u017ani, kto\u015b sta\u0142 i wydawa\u0142 rozkazy, kto\u015b dopala\u0142 papierosa, zanim wsi\u0105dzie. Zd\u0105\u017cy\u0142em, ucieszy\u0142 si\u0119 Chudy i ruszy\u0142 w stron\u0119 g\u0142os\u00f3w. Podszed\u0142, rozpozna\u0142 kogo\u015b ze swoich, poprosi\u0142 o papierosa, znalaz\u0142 dow\u00f3dc\u0119. Dow\u00f3dca w\u015bcieka\u0142 si\u0119, ale sprawdzi\u0142 na li\u015bcie, znalaz\u0142 Chudego, odhaczy\u0142, kaza\u0142 wsiada\u0107. A bro\u0144 dacie? \u2013 zapyta\u0142 Chudy. Jak\u0105 znowu bro\u0144? \u2013 skrzywi\u0142 si\u0119 dow\u00f3dca. Nie gada\u0107, zajmowa\u0107 miejsca. Chudy wszed\u0142 z oci\u0105ganiem, powoli zaganiali ca\u0142\u0105 reszt\u0119. Wielu m\u0119\u017cczyzn by\u0142o ju\u017c w starszym wieku, ubrani ubogo, niemrawi, wyrwani ze snu. Chudy w swojej bia\u0142ej koszuli, co prawda przemoczonej, wygl\u0105da\u0142 jak \u015bwiadek na weselu. Kto\u015b trzyma\u0142 torby z jedzeniem. Czyje\u015b kieszenie wypchane by\u0142y papierosami. Alkoholu nie mia\u0142 nikt. Broni te\u017c. Jaki\u015b student wyj\u0105\u0142 z reklam\u00f3wki nowy sztandar, chcia\u0142 go rozwin\u0105\u0107, ale zrozumia\u0142, \u017ce flaga b\u0119dzie tu pasowa\u0107 jak pi\u0119\u015b\u0107 do nosa. Zmi\u0105\u0142 j\u0105 szybko i schowa\u0142 z powrotem. Panowa\u0142a pe\u0142na napi\u0119cia cisza, niekt\u00f3rzy pr\u00f3bowali zachowa\u0107 beznami\u0119tne i zdecydowane spojrzenia, ale w tym rozklekotanym autobusie, w tej g\u0119stej mgle wychodzi\u0142o im to s\u0142abo. Wsiad\u0142 dow\u00f3dca, nawet na nich nie spojrza\u0142 i wyda\u0142 rozkaz kierowcy. Autobus ruszy\u0142. Za nim pozosta\u0142e. Chudy wyj\u0105\u0142 telefon, w\u0142\u0105czy\u0142 d\u017awi\u0119k. Chcia\u0142 do kogo\u015b zadzwoni\u0107. Zrozumia\u0142, \u017ce nie ma do kogo.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<h5><strong>\u00a9 Copyright for the Polish translation by <\/strong><strong><a href=\"https:\/\/rozstaje.art\/be\/tlumacze\/marcin-gaczkowski\/\">Marcin Gaczkowski.<\/a><\/strong><\/h5>\n<h5>Redakcja: Justyna Wodzis\u0142awska.<\/h5>\n<h5>Pierwotna wersja t\u0142umaczenia powsta\u0142a w ramach projektu <a href=\"http:\/\/www.msa.wroclaw.pl\/\">Miesi\u0105c Spotka\u0144 Autorskich<\/a> w lipcu 2015 r.<\/h5>\n<h5>Fot. <a href=\"http:\/\/komorowski-foto.pl\/\">Komorowski Foto<\/a><\/h5>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em>Data publikacji: 15 grudnia 2019 roku<\/em><\/p>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Chudy, powtarza\u0142 sobie, przegi\u0105\u0142e\u015b, ch\u0142opie! Jak zamierzasz im powiedzie\u0107? Wcale nie powie. Posiedzia\u0142 ze starym, obejrzeli wiadomo\u015bci. Wys\u0142u\u017cony telewizor, kolory jeszcze nie znikn\u0119\u0142y, ale mocno wyblak\u0142y. Prezenterzy wygl\u0105daj\u0105 jak nie\u015bwie\u017ce ryby: ciemnoszarzy i pewnie \u015bmierdz\u0105. Chudy pokr\u0119ci\u0142 si\u0119 po pokoju, wyszed\u0142 do kuchni. W kuchni jak to w kuchni \u2013 co\u015b znajdziesz, co\u015b zgubisz. Kubki [&hellip;]<\/p>","protected":false},"author":4,"featured_media":1521,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[150],"tags":[181,273,180,5,106],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v16.6.1 - https:\/\/yoast.com\/wordpress\/plugins\/seo\/ -->\n<meta name=\"description\" content=\"Ostatni raz by\u0142 tu rok temu, zesz\u0142ej wiosny. Nie mieszkali ju\u017c razem, ale wcze\u015bniej rozmawiali przez telefon. Stan\u0119\u0142o na tym, \u017ce Anka poprosi\u0142a go, by ju\u017c nigdy wi\u0119cej nie przychodzi\u0142. Potem oddzwoni\u0142a i poprosi\u0142a, \u017ceby przyszed\u0142. Chudy nic nie rozumia\u0142, ale przyszed\u0142. Zosta\u0142 na tydzie\u0144. Ale potem jednak poszed\u0142. Lepiej by\u0142o nie zostawa\u0107, w\u015bcieka\u0142 si\u0119 p\u00f3\u017aniej na siebie, po co uchyla\u0107 si\u0119 przed nieuniknionym. Ciekawe, my\u015bla\u0142 teraz, spogl\u0105daj\u0105c przez okno, za kt\u00f3rym g\u0119ste i czarne powietrze poch\u0142ania\u0142o resztki zachodnich p\u0142omieni, jak ona teraz \u017cyje. I z kim? Raczej sama, skoro nie ma kto jej nosi\u0107 siatek z supermarketu. Nie zmieni\u0142a si\u0119 przez ten rok. W kuchni te\u017c bez zmian, ta sama wojskowa schludno\u015b\u0107, na stole sterylny porz\u0105dek sali operacyjnej. Chudy przypomnia\u0142 sobie w\u0142asn\u0105 kuchni\u0119, pust\u0105, rz\u0119\u017c\u0105c\u0105 lod\u00f3wk\u0119, kt\u00f3r\u0105 chcia\u0142o si\u0119 przytuli\u0107 z lito\u015bci. Pomy\u015bla\u0142, \u017ce mo\u017ce powinien wr\u00f3ci\u0107 do domu. Albo zosta\u0107 tutaj. Chocia\u017c na tydzie\u0144.\" \/>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/rozstaje.art\/be\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/\" \/>\n<meta property=\"og:locale\" content=\"en_US\" \/>\n<meta property=\"og:type\" content=\"article\" \/>\n<meta property=\"og:title\" content=\"Serhij \u017badan, Biec bez wytchnienia (prze\u0142. Marcin Gaczkowski)\" \/>\n<meta property=\"og:description\" content=\"Nie mieszkali ju\u017c razem, ale wcze\u015bniej rozmawiali przez telefon. Stan\u0119\u0142o na tym, \u017ce Anka poprosi\u0142a go, by ju\u017c nigdy wi\u0119cej nie przychodzi\u0142. Potem oddzwoni\u0142a i poprosi\u0142a, \u017ceby przyszed\u0142. Chudy nic nie rozumia\u0142, ale przyszed\u0142.\" \/>\n<meta property=\"og:url\" content=\"https:\/\/rozstaje.art\/be\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/\" \/>\n<meta property=\"og:site_name\" content=\"Rozstaje\" \/>\n<meta property=\"article:published_time\" content=\"2019-09-14T20:32:48+00:00\" \/>\n<meta property=\"article:modified_time\" content=\"2021-01-27T02:46:44+00:00\" \/>\n<meta property=\"og:image\" content=\"https:\/\/rozstaje.art\/wp-content\/uploads\/2019\/09\/RK1507_7D_0400-1.jpg\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:width\" content=\"2048\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:height\" content=\"1365\" \/>\n<meta name=\"twitter:card\" content=\"summary_large_image\" \/>\n<meta name=\"twitter:label1\" content=\"Est. reading time\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data1\" content=\"28 minutes\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\/\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/#website\",\"url\":\"https:\/\/rozstaje.art\/\",\"name\":\"Rozstaje\",\"description\":\"Portal literacki\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\/\/rozstaje.art\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":\"required name=search_term_string\"}],\"inLanguage\":\"be\"},{\"@type\":\"ImageObject\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/#primaryimage\",\"inLanguage\":\"be\",\"url\":\"https:\/\/rozstaje.art\/wp-content\/uploads\/2019\/09\/RK1507_7D_0400-1.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\/\/rozstaje.art\/wp-content\/uploads\/2019\/09\/RK1507_7D_0400-1.jpg\",\"width\":2048,\"height\":1365,\"caption\":\"Serhij \\u017badan, Marcin Gaczkowski, 2015\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/#webpage\",\"url\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/\",\"name\":\"Biec bez wytchnienia - Rozstaje\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/#primaryimage\"},\"datePublished\":\"2019-09-14T20:32:48+00:00\",\"dateModified\":\"2021-01-27T02:46:44+00:00\",\"author\":{\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/#\/schema\/person\/b1fd860ed77e920fc74b943f0cab2a99\"},\"description\":\"Ostatni raz by\\u0142 tu rok temu, zesz\\u0142ej wiosny. Nie mieszkali ju\\u017c razem, ale wcze\\u015bniej rozmawiali przez telefon. Stan\\u0119\\u0142o na tym, \\u017ce Anka poprosi\\u0142a go, by ju\\u017c nigdy wi\\u0119cej nie przychodzi\\u0142. Potem oddzwoni\\u0142a i poprosi\\u0142a, \\u017ceby przyszed\\u0142. Chudy nic nie rozumia\\u0142, ale przyszed\\u0142. Zosta\\u0142 na tydzie\\u0144. Ale potem jednak poszed\\u0142. Lepiej by\\u0142o nie zostawa\\u0107, w\\u015bcieka\\u0142 si\\u0119 p\\u00f3\\u017aniej na siebie, po co uchyla\\u0107 si\\u0119 przed nieuniknionym. Ciekawe, my\\u015bla\\u0142 teraz, spogl\\u0105daj\\u0105c przez okno, za kt\\u00f3rym g\\u0119ste i czarne powietrze poch\\u0142ania\\u0142o resztki zachodnich p\\u0142omieni, jak ona teraz \\u017cyje. I z kim? Raczej sama, skoro nie ma kto jej nosi\\u0107 siatek z supermarketu. Nie zmieni\\u0142a si\\u0119 przez ten rok. W kuchni te\\u017c bez zmian, ta sama wojskowa schludno\\u015b\\u0107, na stole sterylny porz\\u0105dek sali operacyjnej. Chudy przypomnia\\u0142 sobie w\\u0142asn\\u0105 kuchni\\u0119, pust\\u0105, rz\\u0119\\u017c\\u0105c\\u0105 lod\\u00f3wk\\u0119, kt\\u00f3r\\u0105 chcia\\u0142o si\\u0119 przytuli\\u0107 z lito\\u015bci. Pomy\\u015bla\\u0142, \\u017ce mo\\u017ce powinien wr\\u00f3ci\\u0107 do domu. Albo zosta\\u0107 tutaj. Chocia\\u017c na tydzie\\u0144.\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"be\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/\"]}]},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/serhij-zadan-biec-bez-wytchnienia\/#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Strona g\\u0142\\u00f3wna\",\"item\":\"https:\/\/rozstaje.art\/\"},{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":2,\"name\":\"Biec bez wytchnienia\"}]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/#\/schema\/person\/b1fd860ed77e920fc74b943f0cab2a99\",\"name\":\"Kasia Maj\",\"image\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"@id\":\"https:\/\/rozstaje.art\/#personlogo\",\"inLanguage\":\"be\",\"url\":\"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/c9d2a0e8827df4c2b9b0b961386d1412?s=96&d=mm&r=g\",\"contentUrl\":\"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/c9d2a0e8827df4c2b9b0b961386d1412?s=96&d=mm&r=g\",\"caption\":\"Kasia Maj\"},\"url\":\"https:\/\/rozstaje.art\/be\/author\/kasia\/\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/750"}],"collection":[{"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/users\/4"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=750"}],"version-history":[{"count":46,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/750\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2436,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/750\/revisions\/2436"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1521"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=750"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=750"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/rozstaje.art\/be\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=750"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}